Przypadek

„Nie istnieje przypadek, nie istnieje osławiona cegła, która człowiekowi spada na głowę; istnieją klamry – i samodzielne decyzje – których na pozór nie jesteśmy świadomi, których szukamy.” – pisze chorwacka dramatopisarka Dasa Drnic w swojej powieści dokumentalnej „Sonnenschein”.  Czytam tę książkę o losach setek tysięcy dzieci wojennej zawieruchy, bo temat jest bliski „Odnalezionym”. Życiu w „przypadkowej” rodzinie. Z przybraną matką, ojcem adopcyjnym, partnerem rodzica biologicznego. Rodzicem, który wychowuje, bo tak się akurat złożyło. Nie wiem jeszcze jak wyglądają poszukiwania bohaterów „Sonnenschein”, bo jestem po kilkunastu stronach. Moi bohaterowie chcą szukać. Wszyscy. Jest między nimi tylko taka różnica, że część osób szuka świadomie, część nie. O szukaniu chciałabym tu nie raz napisać. Wszyscy czegoś szukamy: miejsca na ziemi, świetnej pracy, miłości itd. Reporterzy szukają na przykład mocnych historii:) Nie znam odpowiedzi na wiele pytań. Nie jestem kimś, kto podnosił w szkole rękę i rwał się do odpowiedzi: wiem! Nie należę do osób, które zawsze wszystko najlepiej wiedzą. Postaram się jednak, żeby tu było mądrze (ale spokojnie nie o mądrzenie mi chodzi, tylko o to by było ciekawie). Wiem, że tak bym chciała, choć nie wiem jeszcze, czy ten blog to samodzielna decyzja, czy – „cegła”.

Reklama