Szurnięty słowik

od razu zaznaczam, że nie narzekam
śpiewa mi pod oknem
super

kiedy zamieszkaliśmy na 3 piętrze jakoś w połowie kwietnia, żaby rechotały jak opętane
dziwiłam się, ale przyjęłam ich odgłosy z ulgą.
no bo jak się nie cieszyć z żab bądź co bądź mieszkając w mieście
poszczęściło mi się
z okna rozciąga się widok na park, rzekę, staw i w dali za domkami jednorodzinnymi puszczę bolimowską
prawie jak na wsi

gdyby nie fakt, że mój blok stoi u zbiegu dwu najważniejszych dróg w okolicy, krajowej i wojewódzkiej
wiec razem z widokami
stałam się posiadaczką hałasu samochodów
od rana do wieczora

bywa, że zagłuszają wszystko,
wtedy szczelnie zamykam okna

Ale już wieczorem, otwieram je

i wtedy te żaby wiosną

i ostatnio.. słowik…

z małego gardziołka, wydobywa się donośny, dźwięczny głos,
jakby wszyscy wstrzymali oddech, żeby tylko nie odlatywał

a on wcale nie ma zamiaru

kolejny wieczór otwieram okno przed północą

a on swoje

szczęśliwy, szurnięty słowik,
konkurujący z ulicą

Reklama