Za tydzień Chiny

Juz prawie wszystko zalatwione! Wniosek o wize zlozony, bilet zakupiony, szczepienia przyjete ? po dwa uklucia na ramie. Oto cena spokojnej glowy na wyjezdzie w tak odlegly obszar, jak Chiny. Zostal mi jeszcze tydzien, w czwartek odbieram wize i fru!
To moj pierwszy wyjazd w kierunku wschodnim. Dotychczas realizowalam swa potrzebe bycia w srodowisku anglo-jezycznym (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania). Tam czulam sie jak ryba w wodzie ? rozumialam ludzi i ludzie rozumieli mnie. Teraz porywam sie na kraj, gdzie ogromna liczba mieszkancow, zwlaszcza miast mniejszych niz Pekin czy Szanghaj, nie mowi po angielsku, zas ja potrafie sie jedynie po chinsku przywitac. Juz sobie zamowilam w Empiku rozmowki polsko-chinskie, bez tego pewnie ani rusz!
Nasluchalam sie i naczytalam do tej pory roznych opowiesci o Panstwie Srodka ? a to, ze jedzenie jest paskudne, wszedzie dobre, ale nie w Chinach; ze nalezy pic wode butelkowana, bo ta z kranu nie jest wystarczajaco czysta; ze wszedzie jest tloczno, a Chinczycy potrafia wepchnac sie przed czlowieka w kolejce, w ktorej ten stoi juz pol godziny; ze pluja i smarkaja w miejscach publicznych bez zadnych zahamowan; ze latem jest potwornie goraco, a z klimatyzacja bywa roznie; ze wszedzie powinnam chodzic z karteczka, na ktorej bede miala napisane dokad chce isc i co chce zrobic, bo z nikim sie nie dogadam; ze musze sie targowac o wszystko, co chce kupic, a jak juz kupie, przeliczyc pieniadze, bo Chinczycy lubia ?zachachmencic?. Z drugiej jednak strony Ci, ktorzy tam byli nie moga sie nachwalic Chinczykow, ich serdecznosci, zaangazowania, goscinnosci, nie wspominajac o pieknych krajobrazach i doswiadczeniach kulturowych, ktore na zawsze zmieniaja ich zycie.
Juz niedlugo przyjdzie mi te wszystkie ?fakty? zweryfikowac. Moj trzymiesieczny pobyt w Ningbo niedaleko Szanghaju z pewnoscia bedzie obfitowal w mnostwo przygod, spostrzezen i komentarzy. Jak na razie nie moge sie doczekac, ale gdzies w glebi duszy tkwi mala obawa czy na pewno sie tam odnajde. To nie wycieczka na dwa tygodnie, ale pobyt zwiazany z praca, okazja na ?zanurzenie? sie w tamtejszym zyciu i kulturze, jakze odmiennych od naszych, europejskich. Wbrew wszelkim opiniom, jestem gotowa na to wyzwanie i powoli zaczynam pakowac walizki.

Reklama