A jednak…

Bardzo sie obawialem, ze wybory prezydenckie zakoncza sie fiaskiem wolnej mysli i rozsadku.

Usiluje bywac w Polsce tak czesto jak to mozliwe, i przyznam , ze mam mieszane uczucia po kazdym pobycie.

Wolny rynek nie tylko ekonomiczny wyzwolil w tym kraju dziwne sily. Wlasciwie nic w tym nadzwyczajnego, bo Polska stala sie w przeciagu zaledwie paru lat jednym z krajow kapitalistycznego liberalizmu. Zatem ten kto ma bardziej ruchliwe oczka i synapsy w mozgu, polaczone jezeli to mozliwe z silnymi lokciami , wygrywa.

Wzorem polskiego mezczyzny stal sie „biznesman” o troche niedbalym zaroscie ( bo osiagnal juz ten poziom socjalny ze moze sobie na te pare wloskow na brodzie pozwolic), ubrany w „ciuchy” z pewnoscia nie z supermarketu, wsiadajacy do swego mercedesa (lub BMW), oczywiscie z nieodlacznym Iphonem w reku.

Polska kobieta zas , jezeli nie poswiecila sie karierze i nie spoglada na Warszawe z jednego z najwyzszych pietr tych paru tam postawionych (oczywiscie niezbednie luksusowych) wiezowcow, to przynajmniej dba o swoja wille z pieknym ogrodem, nakazujac bardziej lub mniej donosnym glosym swoim domownikom.

Mam wrazenie, ze polskie narodowe wady jak na razie biora gore nad zaletami.

Zawisc, zycie na pokaz i ciagle niezadowolenie z tego co sie „ma”.

Dlatego obawialem sie, ze szowinizm , nietolerancja , podejrzliwosc i fanatyzm pana Kaczynskiego padnie na dobry grunt. W ostatnim momencie probowal jeszcze grac na dwa fronty, mruczac cos tam katem ust o milosci i pojednaniu narodowym….mialem wrazenie, ze jego ostatnie mowy byly pisane przez Bareje…bo naprawde bylo to porownywalne z dobra polska komedia (ktora nota bene ma swietna tradycje…niestety tylko tradycje).

Ciesze sie ze stalo sie inaczej. A plucie i sarkazm przegranych zaczal sie w pare minut bo ogloszeniu wynikow wyborow. Wlasciwie powinni Polacy sie oburzyc…bo obrazajac i szkalujac „wygrana” strone, czyni sie to samo z tymi obywatelami ktorzy tak a nie inaczej zadecydowali.

Po ogloszeniu wynikow wyborow, odetchnal caly swiat (choc Polska znow tak wazna arenie geopolitycznej nie jest). Odetchnalem i ja…bo juz nie musze sie wstydzic za prezydenckie veta przeciw „love Parade” czy za jakies wspominki o grzechach z Drugiej Wojny Swiatowej, wypowiadane z przekasem i zlosliwoscia wobec innych glow panstw europejskich.

Ciesze sie, ze choc „o wlos”, ale mimo to wygrala NORMALNOSC.

Oczywiscie, beda skandale, korupcje, manipulacje itd itp. To tez jest normalne , bo ludzkie, choc niedobre. Pan Tusk czy pan Komorowski nie sa  w stanie kontrolowac wszystkich swoich politykow. A wladza jest nalogiem. W komunizmie nie bylo inaczej. Zony „kacykow” lataly na zakupy i do fryzjera do Paryza, kiedy szary lud czekal od 4 rano po sklepem az „rzuca” zolty ser. Oczywiscie byly listy kolejkowe. W Galerie Lafayette list kolejkowych nie bylo nie ma i nie bedzie. Dziwi mnie tylko, jak latwo ludzie zapominaja o tej szarej przeszlosci , ktora zgotowala nam ta komunistyczna arystokracja.

Dziwi mnie tez , ze tak duzo Polakow bylo gotowych do poparcia innego rodzaju totalitaryzmu , jaki reprezentuje rodzina Kaczynskich.

Dziwi mnie taz, ze ludzie w Poslce komentuja kiedy przyjezdzam starym samochodem na numerach szwajcarskich, kiedy otwieraja szeroko oczy patrzac sie na moj wysluzony telefon komorkowy ( bo zaden to iphon)….

Nie lubie zycia na pokaz. Nie lubie totalitaryzmu i nietolerancji.

Dlatego ciesze sie z wyniku wyborow prezydenckich.

Reklama