Uprzejmie donoszę….

Nie mogę  ochłonąć. Zadaję sobie pytanie po co ludzie to robią i nie znajduję odpowiedzi, bo myśl, że można to robić dla mściwej satysfakcji, zaśmiania się w kułak, ze komuś się zaszkodziło, brzydzi mnie w najwyższym stopniu i nie mieści się w głowie. Kolejny raz dostaję spakowany donos. Anonim. Wysłany z dziwacznej skrzynki, zmontowanej chyba do takich celów, podpisany inicjałami, sugerujący płeć donosiciela- żeńską.

Kilka zdań, powitanie, oskarżenie rzeczonego, obraźliwa uwaga pod adresem redakcji i pozdrawiam.

Nie rozumiem powitania i pożegnania. Skoro już ktoś obrzuca błotem z ukrycia, po co pozory. Nie jesteśmy urzędem, nie obrazimy się na człowieka… no ale jest ostrożny/a.

Nie ma argumentów, nie ma dowodów, nie ma racjonalnych przesłanek, jest ostry tytuł, kogoś, kto programowo szuka sensacji i jest jego nośnikiem. Zdaniem donosiciela- święta racja.

Najpierw mam ochotę odpisać, zarzucić donosiciela lawiną pytań, ale kiedy siadam przy biurku dopada mnie pytanie- kogo chcę przekonywać, że świat nie jest czarno- biały.

Potem przychodzi mi na myśl, że jeśli ktoś widzi czarno- biało to jak nic reprezentuje czyjeś żywotne interesy. I to by się zazwyczaj zgadzało… Ktoś chce wypłynąć, ktoś coś chce sprzedać, ale czyjaś obecność mu w tym przeszkadza, ktoś komuś zagraża, ktoś chciałby przejąć czyichś klientów. …

Dziennikarskie skrypty zwracają uwagę na kilka rodzajów informatorów. Jedną z grup, są Ci, którzy informując media chcą komuś zaszkodzić, z jakiegoś powodu.

Jakiegokolwiek jednak rodzaju jest informator, o jednym warto pamiętać. Nikt za dziennikarzy nie poszuka odpowiedzi, co legło u podstaw sytuacji i kto odpowiada za skutek, nikt też nie naprawi szkody, jeśli sugerując się dobrze brzmiącym tematem, ktoś załatwi swój interes naszymi rękami..

Stawiającym pierwsze kroki polecam biblię zawodową: Kodeks Etyki Dziennikarskiej

Reklama