
Hipokryzja cechuje wspolczesne spoleczenstwa.
Na ekranach telewizorow organizuje sie widowiska z paniami i panami w eleganckich wieczorowych strojach na rzecz „biednych“… a jednoczesnie wydaje sie oficjalne zakazy zebrania w miejscach publicznych.
Podnosimy glosy kiedy bija „naszych” za granica, jednoczesnie nie chcac miec wiele wspolnego z „obcymi” zyjacymi w naszym kraju.
Seksualnosc jest w chrzescijanskich spolecznosciach pielegnowanym tabu…jednoczesnie seksturystyka n.p. w strone dalekiego wschodu nie slabnie w swej popularnosci.
Nie wspomne juz o obowiazkowej hipokryzji i zaklamaniu polityki i ludzmi z niej zwiazanych, i to bez wzgledu na partie czy kraj.
Od paru lat ulubionym tematem hipokryzji ponadnarodowym stala sie nikotyna.
Coraz trudniej zyc tym, ktorzy pala. Nie wolno im palic w miejscach publicznych, w pociagach, w taksowkach, na statkach, w samolotach, coraz trudniej wynajac mozna mieszkanie bedac palaczem papierosow.
Prawdopodobnie, na wzor USA i na ulicach beda tylko wyznaczone miejsca choragiewkami, gdzie „nalogowcy” beda mogli zaciagnac sie lapczywie, i tez najlepiej ukradkiem, dymem papierosowym.
Oczywiscie wspomnieniem juz pozostal im ten moment, kiedy siedzac w przytulnej restauracji, po znakomitej kolacji, mogli z celebracja wyciagnac elegancka papierosnice i czestujac towarzyszy wieczoru, dopelnic magii spedzonych chwil smakiem nikotyny zmieszanej aromatem kawy czy koniaku. Takie zachowanie jest obecnie napietnowane cecha grzechu, lub przynajmniej oznaka zlego wychowania. Bo teraz sie nie pali.
Papieros stal sie wrogiem numer jeden naszego zdrowia. Zatem mozemy zajadac sie hamburgerami o nieodgadnionych skladnikach, zalewac nasze watroby i trzustki tlustymi sosami, ba, mozemy nawet wytaczac sie z restauracji na czworakach jezeli troche z alkoholem przesadzilismy. Co najwyzej beda nam wtedy towarzyszyc troche rozbawione spojrzenia i wiele kiwajacych sie ze zrozumieniem glow. Najwazniejsze jednak, bysmy nie palili. Bo to szkodzi zdrowiu naszemu i osob nas otaczajacych.
Nasz papieros bowiem szkodzi zdrowiu osob nas otaczajacych. Bo wdychaja dym , ten szkodliwy, z tego naszego trujacego papierosa. Nie wypowiem sie na temat wynikow badan zajmujacych sie i probujacych udowodnic szkodliwosc tak zwanego palenia biernego. Zastanawia mnie tylko dlaczego nikomu z decydentow politycznych nie przeszkadza ilosc wypadkow drogowych, kaleczacych lub prowadzacych do smierci a spowodowanych pod wplywem alkoholu. Kampania przeciw tej pladze ograniczyla sie do ponadczasowego sloganu „piles? Nie jedz!” i sezonowo, oczywiscie przy ladnej pogodzie, wykonywanych kontroli drogowych przez dzielnych funkcjonariuszy.
Jak jeden maz, caly Stary Swiat wyruszyl na wyprawe krzyzowa przeciw papierosowi. Dziwi mnie jednak, za zaden kraj w Europie nie moze sobie dac rady z tym zyskujacym na slawie nowym problemem jakim sa tzw „dopalacze”, bedace w zasiegu nawet dzieciecej reki. Te doskonale zamaskowane kolorowymi obrazkami i ladnymi odpustowymi opakowaniami niebezpieczne narkotyki sa juz odpowiedzialne za setki przypadkow smiertelnych, wlasnie wsrod mlodziezy.
Jednak krucjata antynikotynowa prze dalej, wyrzucajac w rytmie godzinnym gosci z restauracji pod zaimprowizowane daszki i schrony, dbajac o przerywanie nudnej monotonii przyjec lub zabaw.
Stajac sie rzeczowym, oczywiscie nie chce komus wmowic , ze nie tyle nikotyna, co skladniki papierosa nie sa szkodliwe, czy nie sa rakotworcze.
Zatrzymam sie tylko na chorobach ukladu krazenia. Jest bardzo niewiele randomizowanych badan zajmujacych sie wybiorczo efektem palenia na rozwoj chorob ukladu krazenia. Najczesciej sa to wnioski wysuwane w efekcie analizy tzw podgrup, czyli tracace jednoczesnie na swej mocy i wiarygodnosci statystycznej. Pierwszym rzetelnym badaniem byl jakies dwa lata temu opublikowany i wciaz dyskutwoany program „Interheart”, po ktorym nastapil program „Interstroke”. W zadnym z tych programow, badajacych na duza miedzynarodowa skale wplyw tzw czynnikow ryzyku, palenie nikotyny nie zajelo pierwszego miejsca.
Co wiecej, jezeli wolno mi zawalczyc tym samym argumentem, w pewnej z podgrup (tzw A-Personality, czyli np. Top manager), palenie musialo ustapic miesjca stressowi…pomyslmy, ze jezeli top manager zapali papierosa, zeby sie odstressowac….moze nawet hamuje postep choroby?
Cicha kariere robi sobie tymczasem malenki gen umieszczony na chromosomie oznaczonym tajemnym kryptonimem „9p21.3”.
Faktem bowiem jest, ze istnieja ludzie wsrod nas, ktorzy pala papierosy z filtrem czy bez, od wielu dzisiecioleci, osiagaja podeszlego wieku i umieraja na choroby nie zwiazane z ta brzydka przywara. Oczywiscie, ktos w tej chwili zaargumentuje „no, ale ilu ludzi w swoim otoczeniu przez ten czas otruli!…”
Okazuje sie ze istnienie tego malenkiego 9p21.3 decyduje o tym, czy papieros nas truje, czy nie.

Strzalki po lewej stronie to wlasnie 9p21.3, pojedynczo lub w parze, po prawej stronie fakt palenia, nadcisnienie tetnicze, podwyzszony poziom cholesterolu. Papieros przegrywa w skali niebezpiezpieczenstwa z cichym bohaterem chromosomalnym.
Ktoz z nas nie pamieta Sir Churchilla, wymawiajacego wsrod oblokow dymu swego cygara odpowiedz na pytanie dotyczace jego dlugowiecznosci?
I ktoz z nas wyobraza sobie film Casablanca bez dymu papierosa Rick’a?
Zatem, podnosze glos z apelem: Przestanmy polowac na czarownice! One i tak uleca z dymem historii.