Szwajcaria a sprawa delfinow.

Stalo sie. Wszem i wobec ogloszono, ze dwa sasiadujace ze soba male szpitale, zagubione gdzies wrod alpejskich szwajcarskich szczytow zostana ostatecznie zlikwidowane do roku 2014. Typowym sposobem dla tego kraju, poniechano sprecyzowanie, czy stanie sie to na poczatku, w polowie, na koncu 2014 roku, czy tez po prostu gdzies po drodze lub pomiedzy.

Ta decyzje dotknieto okolo30 tysiecy mieszkancow „stalych”, i od 90 do 120 tysiecy mieszkancow „sezonowych”, czyli turystow i tych, ktorzy sa szczesliwymi posiadaczami swych wakacyjnych rezydencji, zmieniajacych szate i wystroj w zaleznosci od sezonu. Dojazd do najblizszego szpitala bedzie sie wtedy odbywal kreta, waska , gorska droga przez okolo godzine, lub wiecej , w zaleznosci od tego czy wlasnie traktor lub holenderski turysta blokuje slimaczym tempem przejazd. Oczywiscie jest jeszcze mozliwosc transportu droga powietrzna, ale tutejsi piloci helikopterow ratunkowych preferuja ladna pogode, ktora w Alpach trudno przewidziec, tym bardziej zamowic (nawet za gube szwajcarskie franki, Pan Bog nieprzekupny). No i noc tez jest problemem, jak tez fakt, ze slonce nie oswietla powietrznych korytarzy przez 24 godziny.

Jest takie okreslenie w medycynie, „naturalna preselekcja”. Ta decyzja zostala podjeta wlasnie w duchu faworyzowania naturalnej preselekcji. Innymi slowy, ten , kto przetrzyma oczekiwanie na karetke lub helikopter, przetrzyma czas transportu, i dotrze do miejsca gdzie bedzie mozna mu pomoc…bedzie mial bardzo dobre szanse na przezycie nawet jezeli trafi na bardzo, bardzo zlego lekarza.
Przeczytalem to , co wlasnie napisalem. I zastanawiam sie, co jest bardziej bulwersujace: moj cynizm czy merytoryczna waga tej decyzji?
Moj cynizm…no coz…taka przywara, wada. Brzydka. Fe. Ale juz jest i nie da sie wygonic za ploty. Sama decyzja? Sila rzeczy…decyzja jest zawsze podejmowana przez jakis podmiot. Moze to byc jakas instancja, gremium, albo pojedyncza osoba, jak to na przyklad w dyktaturach jest zwyczajem.
Jednak najczesciej predzej czy pozniej mozna sie dowiedziec , kto podjal dana decyzje. W Szwajcarii jest jednak inaczej. Metlik-petlik kryjacy sie pod szczelnym woalem tutaj tak glosno proklamowanej bezposredniej demokracji, czyni czesto niemozliwym wskazanie osoby lub instancji podejmujacej decyzje, tym samym czyni niemozliwym wskazanie podmiotu odpowiedzialnego za ewentualne katastroficzne skutki tej decyzji. Co ciekawsze, im bardziej podejmowana decyzja jest wazna, tym trudniej o okreslenie tego, kto za nia jest odpowiedzialny.

Wiadomosc o zamknieciu tych dwoch szpitali zostala zamieszczona w wielu gazetach codziennych na wskros Szwajcarii. Jednoczesnie oznajmiono tam, ze rzad federalny skierowal podjecie deycyzji na rzad kantonalny, ten z kolei na zarzad regionalny, a ten zas na zarzad grupy szpitalnej, ktory obarczyl ostatecznoscia zarzady gminne, jednoczesnie oznajmiajac, ze jest to decyzja „odgorna”….
Oczywiscie opieka zdrowotna jest skomplikowana w kazdym kraju. W Polsce rowniez ten problem jest skomplikowany, deficytowy, niewygodny i wzbudzajacy emocje. Wydatki na armie lub policje nie wzbudzaja tyle emocji, choc sa niepomiernie wieksze i niepomiernie mniej uzasadnione, niz wydatki na opieke zdrowotna spoleczenstwa.

I tu sie pomylilem. Zawstydzilem sie nawet. Uwazam sie bowiem za wierzacego i praktykujacego antropologa. Zatem nawet wobec pajeczakow, do ktorych naprawde nie czuje specjalnej sympatii, klaniam sie w duchu z szacunkiem, bo sa wspoltworcami makroniszy ekologicznej czlowieczego gatunku.
Dlatego zawstydzilem sie czujac gniew i brak szacunku wobec wszystkich powyzej wymienionych instancji szwajcarskich, zaangazowanych chcac lub nie chcac w sprawe tych szpitali.
Otoz dwa dni przed ogloszeniem decyzji o zamknieciu dwoch alpejskich szpitali, paredziesiat kilometrow od miejsca tego problemu, w pewnym delfinarium zmarly (napewno nie zdechly) dwa delfiny.
Posiedzenie parlamentu helwetyckiego zostalo zwolane w trybie nadzwyczajnym. Zaznaczam tez, ze w tym kraju ludzie sa zdyscyplinowani i w pelni swiadomi brzemienia jakie sklada spoleczenstwo na poselskie ramiona. Posiedzenia parlamentu odbywaja sie w prawie doskonale wypelnionej liscie obecnosci. Nie tak jak w Polsce czy Niemczech, gdzie o losach swiata i wszechswiata decyduje sie przy 20 %wej obecnosci poslow (i poslanek). I bez szwindlu. Tu sie sprawdza. Kiedy Ojczyzna wola, poslowie i poslanki porzucaja swe trzody (glownie bydlece), przybieraja wdzianie niedzielne i poslusznym tlumem ze szwajcarska punktualnoscia stawiaja sie u wrot parlamentu.

Krotko mowiac, tego samego dnia, kiedy parlament zadecydowal w ciagu niespelna godziny, ze o losie opieki zdrowotnej 30 tysiecy mieszkancow „stalych” i 120 tysiecy mieszkancow „migracyjnych”nie moze zdecydowac, ten sam parlament przy niespelna 100 %wej obecnosci poslow i poslanek, debatowal do poznych godzin wieczornych o losie delfinow na terenach Konfederacji Helwetyckiej.
Decyzja zostala podjeta wiekszoscia glosow. Zabraklo jednoglosnosci ze wzgledu na jak zwykle buntownicze kantony romanskie, nie odgrywajace zadnej innej roli jak przyprawy do mdlego dania, bo po prostu sa tradycyjna liczebna mniejszoscia.
Od tego roku, w Szwajcarii nie bedzie mozna trzymac delfinow w niewoli. Niestety nie jestem w stanie podac, ile zniewolonych delfinow znajduje sie w tym momencie w Szwajcarii. Nie wiem tez, co stanie sie z tymi juz zniewolonymi szwajcarskimi delfinami. Czy zostana oddane w szpony krajom osciennym? Chyba nie, bo powstanie problem pokrycia kosztow transportu. Chyba, ze kraje oscienne zaplaca wiecej niz wyniosa koszty transportu. Nie wiem. Ale w tym wzgledzie ufam calkowicie patriotom i delfinofilom szwajcarskim.Nie straca na tym.
W kwintesencji, rzeczywistosc tego alpejskiego (k)raju potwierdzila kategorycznie prawdziwosc dwoch banalow:
1° Delfin jest przyjacielem czlowieka.
2° Czlowiek czlowiekowi wilkiem jest.

Reklama

Komentowanie jest wyłączone