Odświętny długi weekend

Mija właśnie najdłuższy weekend tegorocznej pory ciepłej w Polsce. Kto mógł, zaplanował jak najlepiej wykorzystanie czasu wolnego. Jednak poza czasem odpoczynku od pracy dla części Polaków był to także czas wielkiej różnorodności świąt o charakterze państwowym, kościelnym i zawodowym. Dla każdego coś miłego… Ostatni weekend kwietnia stanowił jedynie zapowiedź tych świąt.
1 maja członkowie wspólnoty kościoła katolickiego czcili patrona rzemieślników św. Józefa. Część świecka – zwłaszcza ta bardziej z lewej strony – wzięła udział w tradycyjnych pochodach i festynach pierwszomajowych, przypominając hasła wywodzące się z okresu budowy i rozkwitu ruchu robotniczego. Następnego dnia mogliśmy bez ograniczeń obcować z naszą biało – czerwoną. Święto Flagi Państwowej, które obchodzimy oficjalnie od kilku lat, dało wielu Polakom możliwość przypomnienia sobie o znaczeniu barw narodowych i państwowych. To ważny fakt, zwłaszcza w obliczu zbliżających się mistrzostw Europy w piłce nożnej i potrzebie uczenia się, jak z barw tych korzystać. Na okoliczność święta flagi i święta Konstytucji 3 Maja, młodzież i dorośli, na wzór pierwszej pary w państwie, wykonywali biało – czerwone kotyliony i nie rozstawali się z nimi przez resztę okresu świątecznego. Choć w większości nie uświadamiamy sobie szczegółów uchwalonej w 1791 roku konstytucji (tak twierdzą sondaże), to uznajemy rangę tego święta i cieszymy się nim. Z tą tylko różnicą, że identyfikację z tym świętem podkreśla zwłaszcza prawa strona sceny politycznej, choć dotyczy ono całego społeczeństwa. 4 maja szczególnie wyróżnieni są (zasłużenie!) strażacy, którzy obchodzą swoje święto w dniu ich patrona św. Floriana. Stąd w tym dniu w całej Polsce odbywają się spotkania, pokazy, uroczystości wręczenia odznaczeń i nadania awansów. Świętują i zawodowcy, i ochotnicy.
Okres świąteczny to okazja do wystąpień publicznych wielu osób, w szczególności polityków. Można było wysłuchać przemówień poważnych, czasem patetycznych i trącających strunę racji stanu Polski. Można było usłyszeć wypowiedzi zachęcające do integracji, jak też i takie, po których oczekiwać należy pogłębiania podziałów. Znów dla każdego coś miłego…
A co na to nasza gospodarka? Czy zrozumie ona nasze świąteczne uniesienia? Czy nie zapyta o nasz patriotyczny obowiązek wobec niej? Oj, chyba zadałem niewłaściwe, a raczej niewygodne, pytania! Gospodarka, na szczęście, jeszcze dobrze sobie radzi. Ale choć nie jestem przeciwnikiem świętowania, to dobrze oceniam fakt, że od pewnego czasu mniej hucznie obchodzony jest Dzień Zwycięstwa (8/9 maja), bo nasz polski najdłuższy weekend mógłby zagrozić rosyjskiemu weekendowi majowemu w konkurencji na długość trwania.

Reklama