Sporty rodzinne

Sporo się ostatnio pisze o Euro – najpierw o przygotowaniach, potem o emocjach, wreszcie – o podsumowaniach. A ja mam troszkę inną refleksję. Bo kibicowanie kibicowaniem, ale czy w czasie rozgrywek oglądanych w TV to się troszkę ruszaliśmy?

Przyznam, że jedyną aktywność fizyczną jaką w trakcie rozgrywek widziałam u jednego Kibica była pogoń za psem, który ukradł pilota…

Właściwie to kiedy się przyjrzeć mojej rodzinie w ostatnich latach, to wszelką aktywność wymuszają właśnie zwierzaki. No, może nie zawsze w najwłaściwszym momencie, ale dobre i to. Gdyby nie one, nie pamiętałabym chyba już jak to jest wykąpać się w jeziorze (inna rzecz że nie tak prosto wejść do wody kiedy widzi to labrador, który w genach ma przekaz psa – ratownika…). Nie chciałoby mi się ganiać za piłką – bo jak? samej?  A rozgrywka nie jest prosta, bo bokserka z kolei jest jak Ronaldo (jak powiedział któryś komentator: jak ma piłkę, to już jej nie odda…). Oprócz dyscyplin dozwolonych obie stale uprawiają dyscypliny nielegalne, typu kradzież i ucieczka z łupem – a w pogoni uczestniczy cała rodzina, bo przecież często trzeba im ten łup odebrać. Najbardziej chyba popularna jednak w naszym domu jest poranna gimnastyka z zachowaniem pełnej ciszy – uprawiana raniutko, zanim psy się obudzą. Trzeba na paluszkach wstać, cichutko podejść do lodówki, jeszcze ciszej, nie oddychając otworzyć drzwiczki i… spojrzeć w obecne nagle i natychmiast dwie pary oczu nieco pod stołem. No nic. Może jutro się uda…

Reklama

2 komentarze to “Sporty rodzinne”

  • AJ

    Z rumieńcem muszę przyznać, że mój sport osobisty jest jeszcze prostszy. Ale może mogłaby konkurować w szybkim przeglądaniu informacji, docieraniu na czas do rozmówcy, zdobywaniu wypowiedzi w ekstremalnych warunkach (budowy, powodzie, katastrofy) bieganiu z laptopem na czas do studia. Byłabym w czołówce…
    Tyle tylko, że po każdych wakacjach coraz trudniej wpada mi się w ten szalony rytm (sport) dnia…

    No ale podobno każdy sport na pewnym poziomie …kosztuje zabójczy wysiłek;)

  • DR

    Sport – paintball był zły – siniaki, guzy na całym ciele, rzuciłem (musiałem:)). W ostatnim czasie miałem nadzieję, że po … latach znowu zacznę grać w tenisa ziemnego, skończyło się na nadziejach, co prawda raz zagrałem i …sprzęt do dzisiaj jeździ w bagażniku samochodu w nadziei na ponowne użycie.
    O porannej gimnastyce – cichej, też muszę zapomnieć – to ruda i brzydka kotka rasy europejskiej prowadzi mnie do lodówki. Zostało koszenie trawy.

Trackbacks

  •