Słyszeliście już o Latarnikach?

Postanowiłam zostać Latarnikiem. W dodatku nie sama, razem z mężem postanowiliśmy się w ten program włączyć. Słyszeliście o tym? Szczegóły można poznać TUTAJ – sama idea pomocy osobom „e-wykluczonym” jest piękna, ale dla mnie ma to jeszcze jeden wymiar. Nie będę się rozpisywać o tym programie, bo za chwilę w mediach ruszy kampania informacyjna. Powiem tylko tyle: jeśli nie masz problemów z  poruszaniem się po internecie, jesteś cierpliwa (y), lubisz ludzi i nie masz nic przeciwko zostaniu wolontariuszem – włącz się. Masz szansę (jeszcze tylko do września) bezpłatnie uczestniczyć w profesjonalnym szkoleniu – nabyte tam umiejętności przydadzą Ci się też w pracy zawodowej i w codziennym życiu. Nie agitowałabym, gdyby nie dodatkowa korzyść.

Jest to mianowicie piękna okazja to międzypokoleniowych spotkań w lokalnym środowisku. Ciągle gdzieś pędzimy na złamanie karku i zupełnie straciliśmy z oczu zwykłe kontakty międzyludzkie. A może warto wrócić do takich kontaktów?  Przecież wieki całe to zdawało egzamin, a teraz aż szkolenia komunikacyjnego trzeba żeby zauważyć jak zanika umiejętność nawiązywania relacji. Zwłaszcza między pokoleniami.

Zamierzamy z mężem z tych spotkań uczynić tradycję. Taki cotygodniowy wieczorek. Albo popołudnie. Można przecież poznawać możliwości internetu i komputera pijąc kawę, zajadając ciastka i spędzając czas wśród innych ludzi. Bo niby – dlaczego nie?

Reklama