Psie rozważania na dziś

Przemieszczając się po najbliższym mi mieście (mocno oddalonym od Waszych okolic) zauważyłam pewien trend. Otóż coraz więcej widywanych podczas spacerów psów ma niewielkie rozmiary. Nastała moda na yorki i shih tzu. Być może jest to jednym z efektów kryzysu – wszak utrzymanie małego szczekacza kosztuje znacznie mniej niż takiego np. wilczura, labradora czy boksera, o dogach nawet nie wspominając. Niemniej muszę wspomnieć, iż człowiek zastanowi się kilka razy zanim wyrzuci cokolwiek mając labradora… co też może wpływać na rozważniejsze dysponowanie dobrami. Ostatnio zbierając ogórki w ogrodzie usiłowałam wyrzucić jeden zdecydowanie przerośnięty – niechby sobie i ptaki poskubały. Kiedy moja labradorka przyniosła mi go z powrotem po raz siódmy, dałam sobie spokój…

Ale wracając do małych piesków: z moich obserwacji wynika, że małe są tylko ciałem. Natomiast ego mają potężne i zachowują się tak, jakby rządziły okolicą. Sąsiad niekiedy gości u siebie taką niewielką istotę rasy york. Kiedy tylko się zjawi, natychmiast dopada płotu i zachowuje się tak, jakby chciał zeżreć labradorkę, bokserkę i zaprzyjaźnionego kundelka – w dodatku na jeden kęs. Ledwo toto widać, a ma pretensje do tronu…

Przy okazji przypomniało mi się wiejskie szczepienie psów parę lat temu. Pośród różnych gospodarskich brytanów rozmiarów przeważnie wielkich jedynym psem, który wywołał zadymę na całym placu i zemścił się na weterynarzu za ukłucie był niepozorny ratlerek imieniem Bobik.

Jak widać, pies może być obronny niezależnie od rozmiarów i wagi…

 

 

 

 

Reklama