perspektywa

Rzutem na taśmę, pod koniec jesieni do domu wprowadziła nam się mysz, trochę  więc zestresowana jestem i niewygodnie mi się siedzi z nogami na stole, ale moi panowie jakoś nie widzą problemu.

No cóż, z męskiej perspektywy mysz wygląda tak:

maleństwo

Natomiast z damskiej – zdecydowanie tak:

potwór

Bardzo szybko mysz wyczuła przewagę nade mną. O ile na widok męża czy syna udaje, że wcale jej nie ma, a przed psami ucieka w panice, o tyle szybko wyczaiła, że to ja się jej boję, a nie odwrotnie i teraz bezczelnie to wykorzystuje i mnie straszy. Wybiega tuż przede mną z najmniej oczekiwanych miejsc, tupie na mnie nogą i się wykrzywia… Krótko mówiąc, wykorzystuje z premedytacją swoją silniejszą pozycję.

Na prośbę, aby ją wyprosić z domu mąż stwierdził, że dopiero co miał scysję z pająkiem (który mnie gonił przez całe mieszkanie) i musi przez parę dni nabrać sił – tylko nie rozumiem, dlaczego przy tym chichotał?

Reklama

5 komentarzy to “perspektywa”

  • admin

    Bardzo dobrze Cię rozumiem. Mam to samo z pająkami, choć akurat w bloku z wielkiej płyty nie występują. Za to karaluchy sezonowo- owszem!!!

    Kot się przyzwyczaił, ja nadal wrzeszczę… jakby to na karaluchu mogło zrobić wrażenie.

  • Dariusz

    Mąż może mieć rację. Nie, mąż ma rację. Masz psy? Boją się też myszy, jak Ty? Rozwiązanie: kot. :))))

  • Driusz

    Mam 5(kotków) i psa. Nic nie oddam. Myszy też, nie mam.

  • Kot, obawiam się nie miałby u nas szans 🙁 łatwiej go złapać niż mysz, a moje psy niestety, nie pałają do kotów sympatią 🙁