Powiat żyrardowski: woda wyrządza coraz większe straty

Mieszkańcy Mazowsza Zachodniego walczą wodą występującą z rowów i małych rzek. W wielu domach woda zalała piwnice i podwórka, w innych dziesiątki hektarów upraw. W powiatach grodziskim i żyrardowskim straż w poniedziałek od rana interweniowała ponad 30 razy. Najczęściej chodziło o pompowanie wody z zalanych piwnic.

W Żyrardowie od rana strażacy znów wypompowywali wodę z podbasenia. Kolejny raz woda weszła do piwnic Szkoły Podstawowej nr 3 przy ulicy Parkingowej oraz do piwnicy Przedszkola nr 2 przy tej samej ulicy. Podobnie jak przed tygodniem, pompowanie wody było tylko doraźnym działaniem, bo poziom wody w całym mieście znów był bardzo wysoki. Pompowanie stało się skuteczne, dopiero kiedy poziom wody w studzienkach i kanalizacji zaczął spadać.

Prawdopodobnie dramatyczna sytuacja w mieście po niedzielnej nawałnicy i zalaniu tunelu sprawiła, że znów popłynęła woda rowem burzowym nr 51, biegnącym przez Kozłowice Nowe, aż do rzeki Wierzbianki przed autostradą A2.

I właśnie spuszczenie nadmiaru wody rowem melioracyjnym spowodowało zalanie kilku posesji, dróg, rowów oraz kilkudziesięciu hektarów pól w Nowych Kozłowicach.

Wody było tak dużo, że prawie 2 metrowy rów został całkowicie zalany, woda przelała się przez skarpy i rozlała na pola. Wcześnie rano dotarła do budynków mieszkalnych oddalonych od rowy około 800 metrów. Najpierw płynęła za gospodarstwami szerokim, może 6 metrowym pasem, drogi, rowu i łąki. Potem, kiedy wody już było za dużo, rano zawróciła drogą gruntową do ulicy i już płynąc szosą wlała się podjazdami do posesji zalewając gospodarstwa na odcinku około 500 metrów w Nowych Kozłowicach.

-Woda dosłownie zmyła wszystko co było na podwórku, razem z odchodami drobiu i pociągnęła to dalej do rowów i na pola- relacjonowała sytuację z rana Dorota Osial, członek rady sołeckiej.

Najgorsze, że wody nie było gdzie rano odpompować, bo rozlewisko otoczyło domy. Woda zaczęła opadać po kilku godzinach. W tym czasie rolnicy przy pomocy strażaków zdążyli odkopać mało drożne przepusty i rozkopać drogi, by woda szybciej odpływała z gospodarstw. Około 17.00 woda płynęła jeszcze wartkim strumieniem przez pola i nowymi rowami.

Mieszkańcy Kozłowic są źli na zarząd Żyrardowa, który obarczają za swoje kłopoty i niekontrolowane spuszczenie wody. /Anna Wrzesień

Reklama