Dróżnik z Kozerek p. Grodziskiem Maz. ma zarzuty

Zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, oraz poświadczenia nieprawdy, postawiła prokuratura dróżnikowi, który 30 września nie opuścił szlabanów na przejeździe kolejowym pod Grodziskiem Maz. Z tego powodu w samochód przejeżdżający przez tory uderzyły dwa pociągi. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

SONY DSC

Do tragicznego wypadku doszło 30 września na strzeżonym przejeździe kolejowym w Kozerkach, kiedy samochód osobowy zderzył się z dwoma pociągami. Na miejscu zginęła kobieta kierująca pojazdem, a jej dwie córki w stanie ciężkim trafiły do szpitala.

Przejazd, na którym doszło do wypadku, miał najwyższą możliwą kategorię bezpieczeństwa. Były na nim rogatki, a ruchem sterował dróżnik. W chwili wypadku szlabany na przejeździe kolejowym były podniesione, była też mgła.

Dzień po tragedii prokuratorzy zwolnili do domu dróżnika nie stawiając mu zarzutów. Wszystko z powodu rozbieżnych wersji zdarzenia. Dróżnik twierdził, że nie opuścił szlabanów, bo na przejeździe mijały się ciężarówki. Świadkowie twierdzili jednak, że ruch w tym miejscu był płynny.

Podejrzany nie przyznał się do zarzutów i odmówił wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania. Prokuratura zawiesiła go w czynnościach służbowych dróżnika.

Teraz grozi mu nawet do 8 lat więzienia. /red

Reklama