Recepta dla PiS na wygrana w wyborach.

Przed paroma dniami….spotkanie po wielu, wielu latach…

Wsrod nieustannie przewijajacych sie wspomnien, w rozmowach nie zabraklo tez wymiany pogladow na polska polityczna rzeczywistosc.

Jestem bardzo daleki od identyfikowania sie z jakas z obecnych partii w Polsce…jednak denerwuje mnie cyniczny i zaklamany fanatyzm, nieustanne dazenie do oceny innych. Z partia, ktora takimi narzedziami operuje, z pewnoscia nie chce miec nic wspolnego.

Swiadomy jestem faktu, ze dla harmonijnej homeostazy politycznej, krajowi potrzebna jest prawdziwa opozycja. Do tego miana pretenduje, a raczej jest na to od lat skazana partia, ktora zowie sie Prawo i Sprawiedliwosc.

I tak sobie zaczalem myslec, co by PiS musial zrobic, zeby w koncu jakies wybory wygrac.

Oto moja recepta dla PiS na wygrane wybory:

Z polityka jest troche tak, jak z zalotami. Mezczyzna , ktory zabiega o wzgledy kobiety, musi dbac o pare rzeczy. Do nich nalezy na przyklad wlasny wizerunek. Oczywiscie, niektorzy rezygnuja z pewnych przyzwyczajen, ktore moga tej wybrance sie nie podobac, lub tez zgadzaja sie zmienic cos, niekiedy wbrew sobie, bo wlasnie np.trzydniowy zarost moze ja bardziej przyciagac niz gladko ogolone policzki. Najwazniejsze jednak, by w tym procesie „dopasowywania sie“, nie zagubic samego siebie, wlasnego charakteru i osobowosci. Bo tez to nic nie da. Predzej czy pozniej, prawdziwe cechy i tak wyjda na jaw.

Nie mozna tez byc nudnym, nalezy zaskakiwac, jak mowia Francuzi „Si tu veux l’avoir dans ton lit, fais la rire“… . Nie ma nic gorszego jak wpadanie w monotonie, to zabija ciekawosc i radosne oczekiwanie na kolejny dzien.
Poza tym, patrzac z perspektywy historycznej, rozwoj spoleczenstwa przypomina rozwoj dziecka, od lat niemowlecych, przez dziecinstwo i burzliwy czas nastolatka…
Nie mozna juz wpierac nastolatkowi, zeby siedzial w nocy z 5 na 6 grudnia przed kominkiem i wypatrywal brody Swietego Mikolaja.

Tym bardziej, kiedy ta generacja w naszych czasach porusza sie swoja swiadomoscia nie tylko w rzeczywistosci namacalnej, ale tez bardzo czesto w tym nowym universum jakim stala sie cyberprzestrzen. Tempo rozwoju swiadomosci spoleczenstwa dostalo « turboprzyspieszenia « . Nie tylko nie zabija sie juz srebrnymi kulami chorych na porfirie, pod zarzutem wilkolactwa, ale nawet Persona Suprema Ecclesiae oficjalnie wybaczyla homoseksualistom ich « innosc ».

Czas, w ktorym danemu spoleczenstwu przychodzi trwac, warunkuje tez jego postrzeganie zdarzen majacych miejsce w otaczajacym swiecie. Ta percepcja spoleczna jest z kolei zrodlem spolecznych reakcji i opinii. W czasie wojny, czy dyktatury totalitaryzmu, reakcje kategoryczne, bezkompromisowe, sa czyms normalnym, nawet koniecznym odruchem przezycia istnien i ich wartosci.

W czasie polityczno-ekonomicznej stabilnosci przewazaja z kolei kompromisy indywidualne i spoleczne. Oczywiscie, maja te kompromisy rozne barwy, dlatego tez w wolnym swiecie politycznej mysli, powstaja partie i ugrupowania polityczne, gloszace przewage takich czy innych walorow. Ale w tym czasie nie ma juz miejsca na kategoryczne ocenianie swiata. To polityczny slepy zaulek.
Po tym troche przydlugawym wstepie, w kilku punktach streszczone propozycje dla PIS, aby w nastepnych wyborach znow nie wypadl smiesznie.

1° Zmiana nazwy partii.
Nazwa „ Prawo i Sprawiedliwosc „ sugeruje chec uzurpacji tych pojec przez pewna czesc spoleczenstwa. Tym samym negujac prawo do uzywania tych pojec tym, ktorzy z ta grupa sie nie identyfikuja.
Pojecie „prawo“ moze byc przedmiotowe lub podmiotowe. Oczywiscie, umieszczenie tego pojecia w nazwie partii, sugeruje przedmiotowa definicje. Chodzi tu o system norm prawnych, zasad, ktore zostaly stworzone w granicach danego panstwa. Zatem tak pojete prawo jest w gestii wszystkich grup spolecznych danego panstwa, a nie tylko jego czesci. Umieszczanie tego uniwersalnego pojecia na sztandarze jednego ugrupowania politycznego jest bledem, bo kwestionuje konstytucyjna praworzadnosc kraju i krzywdzi tym samym wszystkich tych, ktorzy znajduja sie z dala od tego ugrupowania.
Pojecie „Sprawiedliwosci“ nie jest zinstytucjonalizowane. Ale jest prawem (podmiotowym) kazdego czlowieka. Nie tylko tego, kto posiada w kieszeni legitymacje czlonkowska wymienionego ugrupowania.
Jezeli PIS broni konserwatywnych wartosci, jak np. Partia Demokratow w USA, moze przeciez usmiescic to dumnie w swej nazwie, ktora jednoczesnie bedzie jasno deklarowala pozycje tego ugrupowania w krajobrazie politycznym.
Nazwa Prawo i Sprawiedliwosc jest tylko prowokujaca demagogia bez wymowy merytorycznej.

2° Wymiana czolowych twarzy.
Kaczynski, Macierewicz, Hofman, szkodza rozwojowi PIS. Skupiaja wokol siebie tych, ktorzy na PIS glosowali i prawdopodobnie glosowac beda. Ale nie przyciagaja nikogo spoza tego hermetycznego kregu. Stworzyli cos w rodzaju towarzystwa wzajemnej adoracji, ktore koniec koncow skazane jest na siebie. Ich jezyk, styl, zraza wielu ludzi i z pewnoscia nie sa oni zdolni nikogo juz do swych kregow zwerbowac. Ci czolowi politycy tego ruchu, zdyskredytowali sie pozostajac wciaz na jednym miejscu i nieustannie wygrazajac palcem tym, ktorzy nie podzielaja ich zdania na temat swiata otaczajacego.
Ci panowie stworzyli ta partie, wiec na tym polega ich glowna zasluga. Ale podobnie jak Robespierre czy Danton, musza w koncu stwierdzic, ze historyczna regula „rewolucja pozera swoje dzieci”, i w tym przypadku okazala sie sluszna.
PIS potrzebni sa ludzie mlodzi, dynamiczni i otwarci na innych.

3° Zmiana jezyka.
Jezyk, jakim posluguje sie PIS byl skuteczny w czasach kiedy nalezalo myslec i dzialac w sposob kategoryczny i bezkompromisowy. To pozwalalo na uproszczenie syntaksy, na eliminacje zdan warunkowych na korzysc bezokolicznikowych i okraszonych wykrzyknikami wolaczy. To jest jezyk propagandy z polowy dwudziestego wieku. I wtedy byl on skuteczny. Trzeba bylo szybko i glosno przemowic do ludzi, tlusta czcionka podkreslic podstawowoe wartosci wolnosci i solidarnosci.
PIS przegrywa w duzej czesci dlatego, bo ludzie sa zmeczeni ciaglym lamentowaniem i szukaniem winnych tam gdzie ich nie ma. PO wygrywa, bo najczesciej w ogole nie wdaje sie w dyskusje, publicznie ignoruje cyniczne i prymitywnie pieniackie wypowiedzi. A nic bardziej nie boli jak fakt bycia ignorowanym.
Czas sie zmienil, poszedl naprzod. Ludzie nauczyli sie ze soba rozmawiac. Wymiana pogladow politycznych nie oznacza juz nakladanie ich sila drugiemu czlowiekowi.

4° Przemiana z ugrupowania w rzeczywista partie polityczna.
To oznacza definicje prawdziwego, rzetelnego programu politycznego we wszystkich dziedzinach zycia spolecznego. To oznacza przerwanie z ciagla i nieustanna negacja tego, co czyni aktualny wlasnie rzad. To oznacza ciezka prace strategow, rzetelnych i prawdziwych ekspertoww wielu dziedzinach, jak infrastruktura, system zdrowotny, ubezpieczenia spoleczne, finanse i wiele innych. Nie wystarczy wyborczym sloganem napisac „zwiekszymy naklady na inwestycje“, czy „zmniejszymy podatki“.
PIS musi napisac program latwy w zrozumieniu, logiczny, konstruktywny. Nie tylko program polityczny majacy za ewidentny cel obalenie istniejacego porzadku. Bo zbyt wielu ludziom w Polsce akurat zbyt dobrze materialnie i duchowo sie wiedzie, zeby chcieli ten status quo zniszczyc na rzecz czegos mglistego i niekonkretnego.
Dotychczas PIS nie jest partia polityczna, nie jest nawet opozycja. Bo nie ma programu. To, co PIS okresla swoim programem, polega tylko na wykrzyknikach, nie dajacych zadnego rozwiazania. Od zbyt glosnego krzyczenia mozna tylko chrypki sie nabawic.

5° Otwarcie sie na swiat.
To nalezy wlasciwie do programu politycznego.
Ale jeszcze raz…zapieranie sie jak osiol czterema podkowami w piachu nie gwarantuje rozwoju. Nie mozna pozyskac sobie mlodziezy wymachujac choragiewka i spiewajac na okraglo Rote.
Nawet pojecie patriotyzmu uleglo w dzisiejszych czasach przemianie.
Jezeli i Papiez nareszcie twierdzi, ze homoseksualisci nie sa chorzy, ze kobieta zgwalcona moze ubiegac sie o dyspenze aborcji….moze to tez powinno zaczac trafiac w szeregi ideologow tego ugrupowania.

6° Szukanie sprzymierzencow.
To zaklada otwarcie umyslow. Tolerancje wobec innych pogladow. Nie tylko mowienie o tolerancji i jednoczesna negacja prawa bytu „innosci“. Razem jest zawsze razniej.

Zamykajac sie hermetycznie w swoich przestarzalych wartosciach, wspomnieniach i watpliwej interpretacji historycznych wydarzen, PIS nie zdola nigdy podniesc glowy, zeby zobaczyc horyzont zza okopow, ktore sam sobie wygrzebal. Nie zdolaja byc ruchem przyszlosci. Pozostana zgrupowaniem zgorzknialych pseudopolitykierow, czerpiacych samozadowolenie z pluskania sie we wlasnej interpretacji swiata i jego wydarzen.

Reklama