Felieton powyborczy na Dzień Dobry!

Wczoraj wielu z nas, Polaków, może w gronie przyjaciół, a może samemu śledząc wstępne wyniki wyborów samorządowych, ponownie wypiło za błędy na górze i za błędy na dole. Wybory, wybory i już po wyborach! Czy coś się zmieni? Lokalnie – zobaczymy, może tak, a w skali kraju? Tylko na niewielką skalę, aby wyborcy choć przez kilka najbliższych tygodni i miesięcy mieli świadomość, że przyczynili się do zmiany teraźniejszości, która przecież była długo wyczekiwana. A po pewnym czasie, gdy przybędzie wśród nas kolejnych sfrustrowanych młodych ludzi, gdy starsi (nie na skutek demencji) zapomną imiona i nazwiska swoich kandydatów radnych miast, powiatów i sejmików, ktoś pięknego dnia ponownie zapyta? Skoro jest nadal tak źle, to kto u licha tak głosował. Czy ponowne trwonienie publicznej (tj. naszych podatków) kasy, pójdzie jak zwykle w parze z nowymi jeszcze większymi aferami, czy wysiłek nowych radnych w tworzenie tego „lepszego jutra” dla niższego miasta, powiatu, województwa, będzie odbywało się wyłącznie pod dyktando partyjnych rozgrywek oraz prywatnych „wycieczek” i uszczypliwości słownych. Czy codzienna dawka nie tylko mojej osobistej ironii i niedwuznacznego sarkazmu, choć w małym stopniu uchroni przed powszechną epidemią ludzkiej głupoty i nieodpowiedzialności?

Tak. czy owak każdy kolejny nowy dzień z życia przeciętnego Polaka, lat powiedzmy 25, po studiach dziennych, dwa fakultety, trzy języki obce, bez nałogów, ambitnego, dobre maniery, IQ158, zacznie się TAK SAMO jak dotychczas. A jak? A tak jak to dawno temu przeczytałem na FB: wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie szyte w Bangladeszu, wietnamski podkoszulek i chińskie adidaso-podobe tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku i zleca przelewy za internetowe zakupy w tanich outletach w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu (oczywiście na ile pozwala zasiłek dla bezrobotnych!) żarcia w najtańsze hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino z dolnej półki, wraca do domu. Gotuje skromny obiad na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawę, słodzoną najtańszym w Europie ukraińskim cukrem i… szuka pracy w niemieckiej gazecie – mrucząc pod nosem: URWAŁ WASZĄ NAĆ – znowu nic nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma dla niego ZADNEJ w miarę dobrze płatnej(!!!) pracy, a jak jest, to co najwyżej zwykła śmieciówka, albo za 1200 PLN, czyli akurat tyle ile kosztuje najtańsze paliwo do Madrytu!?

Dawno już doszedł do oczywistego wniosku, że gdyby taki np. Irlandczyk, Grek czy Niemiec zarabiał 1000 Euro, a 5.50 Euro wydawał na litr paliwa, 20 Euro na kino i 250 Euro na średniej klasy buty, 5 tys. Euro za metr kw. mieszkania i 60 tys. Euro za średniej klasy nowy samochód, to na ulicach tych krajów panowałaby regularna, krwawa wojna! A premier takiego nieudolnego rządu dawno by sp(…)ał…. jak szczur ze swojej przytulnej norki.

Zastanawiałem się kolejny raz, dlaczego to wszystko (pomimo tak wielu składanych przedwyborczych obietnic, deklaracji i socjotechnicznych sztuczek sztabów wyborczych), polska płaca minimalna nadal to ledwo 370 Euro, a minimalna płaca w Irlandii 1460 Euro przy zbliżonych kosztach życia. Bardzo przykro mi to pisać, ale jednak my wszyscy jako Polacy, to chyba najgłupszy naród na świecie! Od zawsze (tj. od nieszczęsnych rozbiorów, pokonanego faszyzmu, przeżytego gomułkowskiego realnego socjalizmu, breżniewowskiego komunizmu i „wojny” polsko-polskiej), jest tak poniżany, ignorowany i co gorsza okradany przez wybranych w wolnych wyborach – przedstawicieli władzy – ze swoich prostych ludzkich marzeń (bo z drobnych emerytalnych zaskórniaków – oczywiście z wyłączeniem mundurowych resortów siłowych – to już dawno zostali w majestacie prawa okradzeni).

Wyniki nowych wyborów, połączone z wszechobecną głupota i blamażem elit politycznych na wszystkich praktycznie szczeblach mówią same za siebie. I tak praktycznie to samo, od lat zarówno na górze, jak i na dole, nic tylko gorzej i drożej. A teraz? Nowa koalicja, nowe rozdanie, nowe możliwości. I choć dla wielu z nas będzie to oznaczało pewną nadzieję na polepszenie trudnego jutra (np. dla niejednej wielodzietnej rodziny, kogoś niepełnosprawnego, czy po prostu bezrobotnego), to nadal tym co u steru, będzie tylko w głowie zabawa w grzeczne formułki, chowanie się za paragrafami niestrawnego prawniczego gadania, a przecież narodowi chodzi tylko o godne ZYCIE!!!

Kiedy miałem 10 lat usłyszałem i dobrze zrozumiałem co mówił wówczas świat, Pamiętam, jak wielu naszym „rodakom” Syjon pomylił się i to nie tylko na transparentach w stolicy na dworcu Gdańskim z Syjamen. Grudzień 1970 rozwiał już moje wszelkie złudzenia – choć praktycznie byłem jeszcze gówniarzem – dotarło do mnie, że jak dorosnę to wcale nie będzie tak łatwo utrzymać się na powierzchni. Moje obawy potwierdził, i to w drastyczny sposób, grudzień 1981 roku. I choć niedawno świętowaliśmy 25-lecie tych pierwszych (od czasów uchwalenia Konstytucji 3 Maja) naprawdę wolnych w Polsce wyborów.

Ostatnio (pomijając wyniesione doświadczenia, nie tylko z lat mojej młodości), często zastanawiałem się nad problemem dlaczego pomimo tak wielu dobrych i mądrych ludzi, zawsze jako lokalna społeczność, czy cały naród, byliśmy skazani jedynie na przyjmowanie mniejszego zła? Czy naprawdę nie stać nas wszystkich na mądry wybór i to nie tylko raz na cztery lata i to w dodatku nie przez przypadek? Na koniec (nawet mocno się nie wysilając) zastanawiałem się co takiego celowego i bardzo złego bym musiał zrobić(!), aby to wszystko w tym moim kraju, tak do końca się posypało i to w dodatku tak, aby przez dziesiątki następnych lat nie dało się tego żadną miarą skleić i naprawić?

Dziwne pytanie – prawda? Ale dla mnie mające głębsze znaczenie i sens.

Otóż – jak skonstatowałem – zrobiłbym dokładnie to samo co nasz rząd (i to na każdym szczeblu władzy) przez ostatnie 8-12 lat. Bowiem nawet żaden dotychczasowy okupantów naszej Ojczyzny nie zdążył przez tak długi czas rozbiorów i światowych wojen, narzucić swoich praw, w przeciwieństwie do oszołomów, złodziei, degeneratów i karierowiczów, kolesi z sejmików, powiatów i miast, którzy z kadencji na kadencję niszczą skutecznie swój własny kraj, swoja własna społeczność i własny naród, któremu przecież ślubowali szczytne zasady moralne, idee demokracji i patriotyzmu. A czym niszczą tak naprawdę? Obezwładniającą głupotą wprowadzanego na siłę bezsensownego prawa, mnogością bezsensownych ustaw, rozporządzeń, stosując przy tym w imię postępu i demokracji ……świadomą i celową deprecjację norm etycznych, wykpiwania zasad moralnych i kanonów religii naszych ojców i dziadów, za którą to oni oddawali swoje życie, którzy świadomie swoimi rządami i nieudaczną polityką socjalną kolejnych kadencji i rządów, doprowadzili do „wygnania” z własnego kraju ponad 2,5 milionów młodych, zdolnych, mądrych i dobrze wykształconych ludzi zagranicę na emigrację – nie za bogactwem i luksusem(!!!) – lecz za naszym chlebem powszednim. Co jeszcze? A podnosiłbym podatki i wprowadzałbym nowe; usankcjonowałbym i tak powszechnie stosowaną przez cwaniaków od tzw. „chwilówek” lichwę; zagoniłbym emerytów do dłuższej przymusowej roboty – a niech pracują nawet do 70 lat (bo po co mają trwonić wolny czas na radość ze swojej jesieni życia, którą chcą przeżyć godnie u boku swoich dzieci i wnucząt); dawałbym podwyżki i kolejne przywileje wyłącznie resortom siłowym; postawiłbym za pieniądze podatników kolejnych 500 nowych radarów (a niech frajerzy na czterech kółkach płacą jak się chcą spieszyć, niekoniecznie na dziwki); zagmatwałbym tak przepisy o spowodowaniu zagrożenia w ruch lądowym, aby każdy pijak, czy ćpun za kółkiem, który spowodował wypadek i zabił innego człowieka, był skazany jedynie na 2 lata i to w „szelkach”; tolerowałbym funkcjonowanie para banków (podatki z ich działalności – i to nie małe – zasilają przecież skarb państwa), a niech motłoch lokuje swoje oszczędności życia w podejrzanych inwestycjach, bo normalnie w bankach opłacalność oszczędzania sprowadzono do zera; w dalszym ciągu utrzymywałbym półlegalną sprzedaż dopalaczy (o przepraszam gadżetów kolekcjonerskich), a niech młode pokolenie zacznie się wreszcie degenerować, a nie czekać tych 18-tu lat; rozpijałbym społeczeństwo zwłaszcza młode pod hasłami wolności i niezależności wyboru młodego pokolenia, feminizmu i innych pierdół wpajanych z trybuny sejmowej już przedszkolakom w ramach gender o należnym poszanowania praw dla mniejszości seksualnych gejów i lesbijek; wzmacniałbym inwigilację obywateli wzorem światowego trendu idola wolności i strażnika praw świata; likwidowałbym stopniowo, ale bardzo konsekwentnie państwowe szkolnictwo i dostęp do służby zdrowia, tak skutecznie aby najdalej za 35 lat po naszych ulicach mogły snuć się jedynie sami geriatrycy w sile wieku 65-70 lat; wprowadzałbym opłaty za możliwość dodatkowego kształcenia się młodych na drugim czy też trzecim fakultecie oraz ograniczałbym skutecznie poprzez idiotyczne przepisy do nich dostęp; na badania naukowe nadal bym utrzymywał wskaźnik 0,2% PKB, bo po co więcej skoro nasi lekarze, inżynierowie, technicy, dyplomowane pielęgniarki, czy też studenci informatyki zajmując wszystkie czołowe lokaty w międzynarodowych konkursach i tak wyjadą z tego kraju, a choćby i za Odrę; oddałbym banki, media, handel, dostęp do strategicznych surowców energetycznych obcym nacjom i odwiecznym wrogom Polski; wyprzedawałbym po cichu fabryki (cukrownie, cementownie, kopalnie) i inne małe, dobrze prosperujące firmy; wyprzedawałbym ziemię szczególnie tą z Pomorza, Warmii i Mazur i Dolnego Śląska; z jeszcze większa zaciętością wyśmiewałbym z lokalnych trybun władzy wartości patriotyczne i religię naszych ojców; skłócałbym młodych ze starszymi, aby przez odwróconą hipotekę przejąć za bezcen ich mieszkania, domy i resztki godności, która im jeszcze pozostała; zachęcałbym młode kobiety do feminizmu, legalizowałbym prostytucję i związki partnerskie; popierałbym i dopłacał z państwowej kasy (czyli z naszych podatków) zabiegi aborcji, aby w przyszłości te nasze najpiękniejsze nie tylko w Europie ale i na świecie dziewczęta(!!!) nie nadawały się żadną miarą na dobre matki i żony; zadłużałbym bezpośrednio oraz pośrednio instytucje samorządowe; likwidowałbym przemysł i drobną wytwórczość; do cna zlikwidowałbym ginące zawody, szkoły zawodowe i technika, a w zamian budowałbym jedynie ogromne stadiony na kredyt, aby w przyszłości przynosiły jak największe straty; dopuszczałbym świadomie do sejmu kolesi, cwaniaków, złodziei i degeneratów, tak aby stanowili większość w każdym ugrupowaniu i mogli wpływać na uchwalanie ustaw i podejmowanie każdej ważnej dla społeczeństwa decyzji w myśl zasady – najpierw dla siebie, później dla rodziny, następnie dla kolesi i dla swojego ugrupowania czy partii, a na samym końcu to co dla plebsu, czyli swoich zawsze niezawodnych wyborców!!! itd.

Moja babcia zawsze mi mawiała, wnusiu, te dwie wojny światowe, a później czas komunizmu i stalinowskiego socjalizmu, to była kara Boża za rewolucję październikową, a ja dodam, że kolejna rewolucja , która średnio wybucha raz na 100 lat, to będzie kara za wyzysk własnego narodu, za obłudę, za fałszywe pojecie wolności jednostki i całego państwa, zmiecie z powierzchni ziemi obecny system wartości wypaczony i pozbawiony etyki oraz wartości moralnych oraz cały ten rozpolitykowany motłoch tego kraju w niebyt pamięci historii.

Znajomi i krewni którzy już dawno wyemigrowali z własnego kraju jedynie(!) za chlebem powszednim, za możliwością kształcenia swoich dzieci i za zżyciem na normalnym poziomie średniej klasy Europejczyka, pytają mnie średnio dwa razy w roku: Krzychu czy nadal chcesz wegetować jak roślina w tym dziwnym kraju, w którym Twoi rodzice, ty sam i dzieci z twojej rodziny nigdy nie spełnią swoich marzeń o lepszym życiu.

Człowiecze!!! Szkoda twojego jedynego przecież życia i życia twoich dzieci!!! Wyjeżdżaj stąd i nigdy nie wracaj!!! To jest chory i zadżumiony kraj nad Wisła, kraj w którym własny rząd w majestacie chorego prawa, ograbia sowich obywateli z resztek godności, honoru i człowieczeństwa, które jeszcze zostało w narodzie całkiem nie zniszczone przez faszystów Hitlera i komunizm Stalina, realny socjalizm Gomułki i stan wojenny junty Jaruzelskiego.

Powiadają mi – wiej, jeszcze masz czas, bo jutro jak się obudzisz zapłacisz jeszcze drożej za prawo do życia, za prawo do wolności swojego słowa. A jak nie to jutro, gdy się obudzisz, będziesz musiał nadal żył w kraju, gdzie:

są najdroższe połączenia komórkowe w Europie, najdroższe opłaty bankowe, najdroższy gaz w Europie, najwięcej ludzi pracuje na umowach śmieciowych, sektor bankowy i handel (które prawie w całości są w obcych rękach) nie płacą podatków, bezrobocie – licząc i tych co wygnano legalnie półlegalnie i całkiem nielegalnie wyjechali za chlebem z własnego kraju – jest najwyższe w Europie i waha się między 30 a 37% (!!!), najdroższe autostrady w Europie których budowa jest o 30% wyższa niż w Niemczech, Francji (a kilku kolesi zrobiło interesy – już nie życia ale całego pokolenia!!!! na ekranach dźwiękochłonnych, chałowych autostradach, obwodnicach), gdzie same wnioski o dotacje unijne złożone przez te lata w papierowych dokumentacjach, pochłonęły tyle papieru, co można uzyskać z ok. 17 000 ha lasu – a na koniec najniższe w Europie zarobki !!

Sorry, ale nie chce mi się już o tym dalej pisać, bo i tak nic sam nie zmienię, a niestety do żadnego ugrupowania jakoś mi nie po drodze. Po prostu nie wchodzę w żadne partyjne układy i dzięki temu, jutro bezstresowo przyjadę do mojej pracy, którą bardzo kocham, szanuję i cenię, gdyż wiem, że moje zaangażowanie i zdobyta z trudem wiedza może być przydatna naszej lokalnej społeczności. Pozdrawiam.

Reklama

Jedna odpowiedź to “Felieton powyborczy na Dzień Dobry!”

  • Jacek Cichon

    Gniewno-smutny ten artykul. Moge jedynie na pocieszenie przytoczyc anegdote. Przeczytalem nie tak dawno jakis artykul, z grupy tych „ale nam to w Polsce jest zle”, gdzie Autor wyzalal sie , ze przecietny Szwajcar jest 5 razy bogatszy od przecietnego Polaka. Zrecznie jednak Autor zdolal ominac fakt, ze przecietny Szwajcar wydaje na zycie od 3-5 razy wiecej niz przecietny Polak. Moze rzeczywiscie w irlandi, jak Pan mowi, placa jest tak slaba, a koszt zycia porownywalny z warunkami w Polsce. Bylby to wyjatek w Europie nadal nazywanej „zachodnia”. I jeszcze jedno…pamiet Pan Grudzien 1970 roku…czy naprawde uwaza Pan, obecne rzady PR (mysle nawet o tym efemrycznym pisowwskim Intermezzo) maja na celu upodlenie Polakow?
    Pozdrawiam, J.C.

Trackbacks

  •