Krewka Ewka i spozniony zaplon prezesa.

Bardzo szybko wojna slasko-rzadowa zostala pokojowo zakonczona.
Gornicy opuscili chodniki, ich zony i rodziny zeszli z przejsc dla pieszych. A rzadowi urzednicy z satysfakcja moga znow usiasc na swych stolkach i robic na nich to co zwykle.

Kolezanka Ewa moze nawet mianuje jakas nowa pelnomocniczke do zalatwienia w przyszlosci podobnych spraw, a zwiazkowi leaderzy moga byc pewni kolejnych kilkudziesieciu tysiecy zlotych pensji za miniony miesiac.

Najgorzej na tym wszystkim wyszla opozycja, czy raczej to ugrupowanie, ktore do tego miana pretenduje. Jak wciaz twierdze, PiS od opozycji jest tak oddalone jak swiezo zniesione jajko od doroslego koguta. Bo moze to jajko kiedys kogutem sie stanie, ale rownie dobrze moze tez wyladowac na patelni.

Jak dotychczas, PiS nieustannie udowadnia, ze jest niczym innym jak hierarchicznie zbudowana grupa bojowkarska, zainteresowana glownie w dopingowaniu wszelkich „zadym“. Nawet nie biora w nich udzialu, tylko glosno przyklaskuja, moze w mysl starego przyslowia, ze „gdzie dwoch sie bije…“…no wlasnie….ten trzeci nie zawsze musi skorzystac.

W tym przypadku moze nawet nie w tym sek, ze PiS nie skorzystalo na tym konflikcie…ale z pewnoscia przede wszystkim zupelnie go nie wykorzystalo.
Najzabawniejsze jest bowiem to, ze kiedy rozpala sie jakis spor, z inercja paru dni, prezes lub jego akolici szumnie zapowiadaja zwolanie specjalnej komisji PiS a to do spraw sluzby zdrowia, a to do spraw gornictwa (podpowiem bezinteresownie, w kolejce czekaja pielegniarki, nauczyciele, policjanci, rolnicy, no i emeryci). Nim jednak ta wyheroldowana wszem i wobec komisja sie zejdzie, konlikt zostaje rozwiazany. W tym wlasnie problem. PiS reaguje jak ten pajacyk na sprezynie, wyskakujacy nagle z otwieranego pudelka, podczas kiedy kazdy nastepny ruch sprezynki staje sie coraz wolniejszy, przesuwajac w niepamiec pierwszy efekt zaskoczenia. Az do nastepnego otwarcia pudeleczka.

PiS nie jest partia dojrzala politycznie. Z pewnoscia jest natomiast, jak juz wspomnialem, dobrze zorganizowana grupa bojowkarsko-klakierska. Oficjele tej partii nie umieja przewidywac, potrafia tylko reagowac spontanicznie i halasliwie, nie czyniac nic, aby przyszlych konfliktow uniknac. Ba, sa do tego stopnia krotkowzroczni, ze wydaje sie niekiedy, iz wybuchajace konlikty ich bardziej zaskakuja niz strone rzadzaca. Ta partia zywi sie rodzacymi sie sporami.

Takie szybkie, dorazne jedzenie organizmowi nie sluzy, moze nawet byc jednym z powodow wrzodow zoladka czy dwunastnicy.

A wielka to szkoda dla calego kraju.

Teraz wlasnie PiS mial wielka okazje pokazac sie z jak najlepszej politycznej strony. Prezes, zamiast wymlaskiwac to swoje juz do znudzenia wysluchiwane zdanie, ze « kiedy my dojdziemy do wladzy, takich problemow nie bedzie », mogl przeciez szczerze powiedziec : Jest problem. I to ogromny. Oto jakie rozwiazania proponuje nasza partia.

Mysle, ze slascy gornicy zdaja sobie z tego sprawe, ze podpisanie umow z rzadem niczego im nie gwarantuje, a juz napewno nie gwarantuje przyszlosci ich ukochanych kopaln.

Wcale nie dlatego, ze rzad jest zly i chce zniszczyc Slask.

Przemysl gorniczy byl jednym z glownych filarow gospodarki Niemiec Zachodnich. Do tego stopnia, ze do Zaglebia Saary i Ruhry emigrowala dobra czesc Europy, zeby drazyc tam podziemne chodniki i wydobywac czarne zloto.
Przed trzydziestoma laty nikomu w Bochum czy Saarbrücken nie sniloby sie, ze nieodstepne od horyzontow tych krain szyby gornicze, nagle umra smiercia jak najbardziej naturalna. A tak wlasnie sie stalo. Przed dwoma laty zamknieto na cztery spusty ostatnia kopalnie nad Saara. Czesc pracownikow zostala objeta ogromnym planem socjalnym, a czesc przeprowadzila sie…do Zaglebia Ruhry. Problem jest tylko jeden, ze i nad Ruhra ostatnia kopalnia zostanie nieodwolalnie zamknieta w 2018 roku.
Znikniecie kopaln nie oznacza „tylko“ unicestwienie zawodow zwiazanych z tym przemyslem. To oznacza tez zanik calej kultury, ktora „kumple“ i ich rodziny w tych regionach przez stulecia stworzyli.

A jednak tak postanowil demokratycznie wybrany rzad niemiecki, jak wczesniej rzad brytyjski czy francuski.
I wcale nie dlatego, ze rzad niemiecki jest zly, czy dlatego ze chce zniszczyc kraj Saary czy Zaglebie Ruhry. I nie dlatego, ze Szkoci postanowili nagle stworzyc pomnik UNESCO z jedynego na swiecie krajobrazu tysiecy kominow nad dachami Edinburga, gdzie dzis opalanie weglem jest zabronione.
Powodow tych dramatycznych decyzji jest wiele.

Wymienie tylko dwa, te najwazniejsze.

Wegiel europejski jest drozszy i gorszej jakosci od wegla poludniowoamerykanskiego. Nawet po odliczeniu kosztow transportu. Zgodze sie, ze ta kalkulacja kloci sie z prawami czlowieka, korych to nasza Europa jest takim zagorzalym oredownikiem. Slaski gornik nawet by sie z lozka nie ruszyl za stawke, ktora sa oplacani jego kumple w Boliwii. Pomijajac juz dramatyczny fakt, w jakich warunkach ci ludzie tam pracuja. Przecietna przezywalnosc boliwijskiego gornika to 36 lat. Nie maja czasu umrzec ani na pylice pluc, ani na nowotwor, ani na zawal serca. Gina przysypani weglem, ktory i tak trafi w koncu do Europy zeby ogrzac nas w mrozne zimy.

Drugim powodem jest to, ze wegiel jest zrodlem tak zwanej brudnej energii. Produkty spalania wegla zanieczyszczaja srodowisko. Moze ktos pamieta Slask sprzed 20-tu lat. Trawa wiosna nie miala czasu sie zazielenic, sztuka prania bialych koszul polegala glownie na szorowaniu szczoteczka kolnierzykow po dniu noszenia. W gabinetach pediatrycznych lekarze zapominali juz jakiego koloru sa normalne sluzowki dzieci, a masowo zwozeni jeszcze przez komunistow ludzie z odleglych krancow Polski martwili sie im dotad nieznanymi objawami astmy.

Teraz, dzieki nowoczesnej technologii flitrow, rzadko kiedy w powietrzu slaskim szybuja grube platy sadzy. Zanieczyszczenie jest tym bardziej zdradliwe, bo juz nie namacalne, ale wciaz wymierzalne.

Dlatego tez swiat poszedl naprzod. W kierunku tak zwanej czystej energii, czy to dzieki eolskim powiewom wiatru, czy to dzieki okielznanej energii potokow, morza i rzek, czy tez wciaz jeszcze do tej kategorii zaliczanej energii rozszczepionych atomow.
Prawdopodobnie za kilkadziesiat lat na terenie Europy bedzie tylko kilkadziesiat central energetycznych, akumulujacych energie z roznych przedziwnych zrodel i doprowadzajacych ja nawet do najmniejszych, na przyklad bieszczadzkich wiosek.

Do tego czasu na terenach dzisiejszych slaskich kopaln powstana kolejne megacentra handlowe, muzea, a moze po prostu zielone polany i lasy.

No, chyba ze do wladzy nareszcie dojdzie prezes (lub jego wnuczeta, choc marnie ten aspekt akurat widze), wybuduje wokol Polski mur zwienczony kopiami krzyzow z Giewontu i nabierze kredytow po tanim kursie franka szwajcarskiego, zeby spelnic wymlaskana obietnice iz „takich problemow nie bedzie“.

Reklama