Kocia historia

 

Lubi masło. Aż nadto. Zawsze kiedy je czuje, robi wszystko, żeby nagle znaleźć się w jego pobliżu. Jeśli nie dam jej choć troszkę, weźmie je sama. Niestety jak to kot, weźmie językiem. A wtedy kłopot. Pech chce, że zawsze kiedy ona je dopadnie, ja właśnie spojrzę. Wtedy się złoszczę, ale krótko. Krótko, bo mój kocur ma taki pyszczek, że nie sposób się na nią gniewać. Jak na mężczyznę. Kiedy się go trochę lubi.

Wiec kiedy ona czuje to masło, zaczyna zachowywać się jak facet, który czegoś chce. Najpierw kreci się w pobliżu. Spoglądam. Wierci się bez celu. Niech tam. Nic groźnego, nie reaguję. Siada na stołku, blisko blatu. Zajmuję się pisaniem. No to włazi przednimi łapkami na blat. Pręży się, gotowa do skoku. Mówię powoli, ostrzegawczo: n i e! Miauczy, spogląda na mnie. Wraca na stołek. Patrzę jej w oczy, powtarzam: N I E. Odwraca się nieco. Udaje, że nie jest zainteresowana. Układa się jak do snu, mruży oczy i spogląda co robię. Wiec ja piszę i kątem oka zerkam. Unosi się powoli. Siada. Rozgląda się. Bierze kąpiel. Ale nie gruntowną. Takie leniwe odświeżenie, od niechcenia. Już jej nie widzę. Tonę w literkach. Więc ona hop i już przy maśle. Kiedy szybko zerkam, wyciąga język nad celem. Podnoszę głos, żeby powiedzieć: s t o p. Nie zgadzam się. Zamiera patrząc mi w oczy. Ponawiam swoje n i e, n i e z g a dz a m się. Cofa się trochę. -W s z y s t k o widziałam, nie udało ci się u ś p i ć mojej czujności, n i e w o l n o- powtarzam dobitnie, wychowawczo. Wreszcie żądam: zł a ź ! A ona zeskakuje na stołek i miauczy, jakby chciała powiedzieć: no co ty, no daj trochę, no co ty. Mi trudno powstrzymać śmiech, ona nerwowo macha ogonem i znów się układa. Powoli. Staje się miękką kulką. Może następnym razem.

Następny raz łatwo przewidzieć. Wstaję, idę do łazienki. Ona nagle zeskakuje, miauczy. Idzie ze mną kilka kroków, ale do łazienki nie wchodzi. Wracam szybkim krokiem, szukam jej wzrokiem. Już stoi nad masłem. Okrakiem. Przez myśl przebiega pytanie: zdążyła? Zdejmuję ją delikatnie. Masło chowam. Tym razem byłam szybsza.

Spogląda na mnie uważnie, patrzy jak palce spadają na klawiaturę. Miauknie czasem i czeka. Wiec wstaję. Wyjmuję masło, odkrawam kawałek. Ona już tańczy na podłodze. Pomiaukuje krótko, radośnie, mruczy. Będzie uczta.

SONY DSC

Reklama

2 komentarze to “Kocia historia”

Trackbacks

  •