Ida

Ida Pawlikowskiego zrobiła na mnie wrażenie. Tak duże, że obejrzałam go dwa razy pod rząd. Za mało.

Nadal nie jestem pewna co takiego jest w tej prostej, opowiedzianej z ascetyczną skromnością historii. Co, że porusza do głębi.

Może zderzenie niewinności ze zbrodnią, może świata ducha, ze światem materializmu, może dźwięku z ciszą lub piękna z brzydotą.

Jedno jest pewne. Nie ma w tym filmie nic przypadkowego.

Dwa domy Idy, z których żaden jest prawdziwym domem, oba na marginesie ówczesnego świata. Jednego pozbawiono Idy, na drugi ją trochę skazano. Oba obskurne, znajdują się w opozycji do nowego, materialnego porządku.

Ale Ida, podobna do matki jest skromna, czysta i wrażliwa. Nie traci tych cech, mimo zderzenia z rzeczywistością i niełatwą przeszłością. Może dlatego zdjęcia, które jej towarzyszą są niewspółcześnie piękne. Jedno z piękniejszych to las, gdzie spoczywają rodzice Idy.

Dialogi skrócone do minimum, sprawiają że każde słowo przenosi znaczenie na następującą po nich pauzę. Ciszę pełną dźwięków i muzyki. Sporo ich. Dużo trudnych prawd o zbrodni, winie, ucieczce, niepokoju i i wierze, ale reżyserowi udaje się o nich opowiedzieć bez oskarżeń, przesadnych emocji, dramatycznych monologów. Nie ma przesady nawet w postaci Wandy, która prowadzi ją i siebie do odkrycia prawdy.

Może dlatego, że opowiada historię wrażliwością niewinnej Idy, która pyta i przyjmuje wszystko jak dziecko. Może dlatego udało się mu uniknąć dosłowności, przez co otworzył film. To nie zdarza się często. Zaprosił widza do dopowiedzenia tej historii. W ostatnim kadrze Ida zmierza drogą dokądś, prawdopodobnie dla klasztoru. Jednak nie wiemy, czy po to by tam zostać. Widzimy, pewnie idącą kobietę, która wie kim jest i podjęła decyzję. Można odnieść wrażenie, że Ida uśmiecha się. Być może uwolniła się od obu domów i idzie własną drogą, a może przeciwnie, wreszcie jest w stanie złożyć śluby zakonne.

I może to, a może warstwa dźwiękowa, może uniwersalna prawda, sprawiają że film pozostawia niedosyt i każe do siebie wracać. Może jako moralitet, że prawda uwalnia, albo że nigdy nie jest prosta, albo że nie można wiecznie uciekać przed przeszłością.

Mną Ida wstrząsa, ale niesie też z sobą katharsis, jak klasyczna tragedia. 

Reklama

2 komentarze to “Ida”

  • Jacek Cichon

    …a mnie nabawila Ida depresji. Jednak wieksza depresje wzbudzily we mnie reakcje w naszym kraju na ten film. Do takiego zjawiska jak ten film, nasz narod jeszcze jeszcze nie dojrzal. Ten film jednak jest kolejnym , malym krokiem w kierunku rzetelnego rozpracowania powojennej przeszlosci Polakow.

  • AJ

    Oj, jakaś gorycz wkradła się w Twoje serce 😉

Trackbacks

  •