Pax Dudanum

I oto prezydent Duda zaczyna spelniac obietnice.
Przynajmniej pierwsza z nich.

I to nie ta, ktora zlozyl wyborcom. Te, jak wiadomo sa po to, by je podczas kampanii skladac, a po wyborach po to, by z nich sie tlumaczyc.
Pan Duda zlozyl jednak konkretne i z pewnoscia przeznaczone do spelnienia obietnice swojej partii i swemu wodzowi.
I tak, w przeddzien odebrania glejtu w palacu wilanowskim (no prosze, prosze!), oswiadczyl, ze pomnik upamietniajacy Zamach i/lub Morderstwo Smolenskie, powinien jednak stanac na Krakowskim Przedmiesciu.

Pan Ziobro zas bedzie od tego, zeby znalezc odpowiedniego konserwatora zabytkow lub z biodra napisac odpowiednia ustawke, by zrobic Krolowi Poniatowskiemu kolo piora.
Prezydent elekt, wyrazajacy tak czesto w czasie wyborczym prawie szczere pragnienie, ze chce byc prezydentem wszystkich Polakow, wlasnie zaczal jednoczyc.

Pojedna Polakow podejmujac arbitralna decyzje w imie mitologii napisanej rekoma partii z ktorej jest rodem. No i co. Pomnik stanie tam gdzie prezes palcem pokaze i dyskusji nie bedzie. Jeden powod do klotni mniej.

Zastanawiam sie, kiedy spelni kolejny akt pojednania Polakow, zakazujac metody zaplodnienia in vitro.
Wlasnie jeden z wielu ekspertow PIS, tym razem w dziedzinie medycyny, pan Zelnik (vel Ramses II), zabral w tym temacie patriarchalny glos. Dzieci poczete metoda in vitro sa polamane i pokrecone. Co prawda, w pare godzin pozniej, ktos partyjnym glosem szepnal mu do uszka, ze troche za ostro potraktowal temat, albo ze jeszcze nie czas na takie wypowiedzi. Zatem przeprosil „na portalu spolecznosciowym”, tlumaczac ze mial na mysli iz „czestosc narodzin z in vitro jest zbyt wielka”. Niech rozumie ten, kto moze.

Jak mowil i powtarzal to pan Duda, najwazniejsze, by podzialy miedzy Polakami zniknely.

Mozna tylko sie denerwowac, ze nikt przed nim nie wpadl na pomysl jak to najlatwiej zrobic: konsekwentnie i chronologicznie likwidujac tematy podzialu.

Reklama