„O tom Polskem sprawiedliwom”

Kiedy pan Duda zostal wybrany przewaga ulamka glosow na prezydenta Rzeczypospolitej, nie krylem rozczarowania, a nawet smutku.
Jednak, majac od kolyski wpojone idee wolnosci i demokracji, przekonalem samego siebie, by dac panu Dudzie kredyt wiarygodnosci i naprawde zechcialem, by byl i „moim“ prezydentem.

Przeczucie, ze jednak tak nie bedzie, dosc szybko mna zawladnelo. Jednak ostateczne watpliwosci zostaly rozwiane podczas uroczystosci zwiazanych z rocznica podpisania porozumien szczecinskich, lub raczej, jak ja to odebralem, podczas „Duda-show“.
Ze swego ulubionego miejsca, czyli z ambony, czlowiek, ktory mianuje siebie prezydentem naszego kraju, donosnym glosem oznajmil, ze Polska nie jest krajem sprawiedliwym. Co wiecej, dowiedzialem sie z jego przemowienia, ze sa tacy w Polsce, ktorym sie „udalo“ i sa tez tacy, ktorym „sie nie udalo“.
Oczywiscie, ci , ktorym sie „udalo“, miedzy linijkami tego watpliwej jakosci przemowienia, zostali napietnowani z powodu swego sukcesu.
Kropke nad „i“ postawil imiennik pana prezydenta, inny pan Duda, ktory juz mogl prawie ze lzami w oczach wypominac galopujace bezrobocie, biede i glodujace dzieci w naszym kraju.

Uwazam, ze obaj panowie obrazili Polakow.

W mojej rodzinie nie ma milionerow. Moze nie spelnia zatem ta rodzina kryteriow pana Andrzeja Dudy, by zaliczyc ja do tych ludzi, ktorym sie „udalo“. A jednak sa oni zadowoleni zyjac w Polsce. Zyja dobrym standardem zycia materialnego. Nie dlatego, ze im sie udalo. Pracowali i nadal pracuja na swoje zycie jak moga najintensywniej. Sa wsrod nich ludzie, ktorzy zaczeli od skladania malych mebelkow, pracujac dzien i czesto noc, nie liczac na to ze panstwo im cos oferuje, nie liczac na to, ze wygraja na loterii. Uczciwie pracujac, zeby nie powiedziec harujac, dzis moga powiedziec, ze mieli intensywne zycie zawodowe, ktore teraz przynosi owoce w postaci spokojnej codziennosci i pewnej przyszlosci.

W mojej rodzinie jest tez ktos, kto majac w kieszeni pieniadze z pensji ostatniego miesiaca, zalozyl jedna z pierwszych prywatnych klinik kardiologiczno-kardiochirurgicznych. Dzis jest tych klinik wiecej w Polsce, z filiami za granica. Zrobil to bez oszukiwania, bez kradziezy, bez korupcji. Sens slowa „prywatna klinika“, oznacza jak dotychczas w Polsce nie fakt, ze leczeni sa tylko pacjenci prywatni, lecz fakt, ze fundusze sa w wiekszosci natury prywatnej. Te „prywatne“ kliniki lecza wszystkich pacjentow, takze tych, dla ktorych miejsca w szpitalach tzw publicznych nie mozna bylo znalezc. W scoringach jakosci leczenia w Polsce te kliniki zajmuja od lat juz czolowe miejsca, rywalizujac z uznanymi juz instytucjami uniwersyteckimi.

Jest tez w mojej rodzinie mlody czlowiek, ktoremu „nie udalo sie“ w USA. Po powrocie do Polski, za grosze wykupil zadluzona i oblezona komornikami firme metalurgiczna. Dzis firma nie ma dlugow, zbiera nagrody biznesowe na rowni z gigantami tego rynku w Polsce. On sam miesiecznie pokonuje tysiace kilometrow wzdluz i wszerz Europy i Polski w poszukiwaniu kontraktow, dzieki czemu i port w Amsterdamie, i kopalnie w Niemczech wyposazane sa w produkty jego firmy.

W tym kontekscie, jedynym czlowiekiem, ktoremu cokolwiek sie udalo, jest sam pan Andrzej Duda. Udalo mu sie zostac prezydentem Polski.

Co zas tyczy sie jego immienika, mysle, ze sam wie jak strasznie klamie.
O galopujacym bezrobociu w Polsce nie ma jak na razie mowy. Poziom bezrobocia jest nizszy niz w Portugalli, Hiszpanii czy we Wloszech. Porownywalny z Francja czy Niemcami.
Biedy nie da sie wykorzenic, choc idea jest szczytna. Swiat byl i jest niesprawiedliwy, jednak sposrod wszystkich ustrojow, demokracja parlamentarna wydaje sie jak dotychczas tym najbardziej sprawdzonym i najbardziej przyjaznym wobec spoleczenstwa. Moze kiedys nadejdzie taki dzien, ze ludzi biednych nie bedzie. Ale zawsze pozostana roznice materialne miedzy warstwami spolecznymi. Kazda chec niwelowania tych roznic konczyla sie w historii swiata rozlewem krwi, terrorem, i w koncu wylonienem nowej elity, czesto mniej milosierniej od poprzedniej.

Razi mnie tez inny fakt w przypadku pana Piotra Dudy. Kiedy portfel prezesa Jastrzebskiej Spolki Weglowej zostal chirurgicznie rozebrany do najmniejszej przegrodki i ogloszony spoleczenstwu, o zarobkach przewodniczacego zwiazku zawodowego nikt nie smial wspomniec. Podobno jest to objete tajemnica. Dla pobudzenia wyobrazni, podam tylko, ze w Niemczech, przewodniczacy najwiekszego zwiazku zawodowego, zarabia rocznie podstawowa pensje w wysokosci pareset tysiecy euro. Nie wliczone sa tu inne dochody. W Niemczech wysokosc zarobku przewodniczacych zwiazkow zawodowych nie jest objeta tajemnica.

Panowie Dudowie (mam nadzieje ze plural nazwiska jest zgodny z zasada polszczyzny) poszli na calosc i w oparach kadzidla dali popis populizmu, na granicy osmieszenia sie.

Mowiac zas o sprawiedliwosci…wydaje mi sie bardzo watpliwie sprawiedliwe, ze na podobne obchody, ostentacyjnie nie zaproszono ludzi, ktorzy wtedy ten czas tworzyli, narazajac siebie i swoje rodziny na przesladowania, kary wiezienne, pozbawienie miejsc pracy. Watpie czy takie faux pas, a raczej razacy brak taktu i wyczucia historycznego, moze stac sie fundamentem idei „jednoczenia” wszystkich Polakow, co tak goraco podczas kampanii wyborczej podkreslal pan Andrzej Duda.

O powstawaniu Solidarnosci mowili dzis ci, ktorzy maja do tego najmniejsze prawo.

I tak, pan Andrzej Duda ostatecznie mnie przekonal, ze nie jest i nie bedzie on „moim“ prezydentem.
O „tom Polskem sprawiedliwom“, w ktorej ciezka praca, inwencja, odwaga i sukces ludzi jest pietnowany, bedzie on prawdopodobnie walczyl do konca swego politycznego zycia. Beze mnie.

Reklama

2 komentarze to “„O tom Polskem sprawiedliwom””

Trackbacks

  •