Ksiazka dla ambasadora.

W kraju zapanowalo oburzenie po wywiadzie, ktory polskiej telewizji udzielil Jego Ekselencja Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce, pan Sergey Andreev.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych posunelo sie nawet tak daleko, ze oficjalnie wezwano pana ambasadora, by go „upomniec”, a prawdopodobnie, by mu udzielic „crash” kursu historii Polski.

Historia sprzyja temu, kto w danym momencie rzadzi…zatem tak jest tez interpretowana i gloszona, jak danym elitom wladzy to odpowiada. W krajach demokratycznych, wladza ma sie nieco gorzej, bo musi sie borykac z wolnoscia slowa. W murach ambasady rosyjskiej w Warszawie, bedacych faktycznie terytorium rosyjskim, ta zasada wolnego slowa nie obowiazuje, wiec tym spokojniej mogl pan Andreev opowiadac zadziwiajace teorie coraz bardziej zdziwionej pani redaktor.

Nie wiem, czy tylko mi sie wydawalo, czy rzeczywiscie mial Jego Ekselencja lzy w oczach, kiedy stwierdzil, ze „osobiscie” nie zapomni Polsce zbeszczeszczenia pomnika generala Czerniachowskiego.
Bardzo nie wypada polecac samego siebie. Ale w tym przypadku zrobie niechlubny wyjatek i polece panu ambasadorowi i jego sluzbom wpis na tym portalu o namalowanym bohaterze jakim byl ten sowiecki general, ktory za zastrzelenie z czystego kaprysu jednego ze swych zolnierzy z pewnoscia na miano „bohatera” a tym bardziej na pomnik w kraju, ktorego ludnosc przesladowal, nie zasluguje.

Jednak, zamiast oburzenia, to raczej litosc wywolaly we mnie bzdury, ktore ten dyplomatyczny dostojnik z polusmieszkiem opowiadal.

Poczulem litosc, bo moglem zobaczyc, do jak drobnych nanoczasteczek moze konsekwentna propaganda zaklamania wyprac mozg czlowieka. Gdy sobie wyobraze, ze w tym duchu probowano przez 50 lat znieksztalcac historie w polskich szkolach! Jakze wdziecznym nalezy byc takim ludziom jak pan Leszek Moczulski, Tadeusz Mazowiecki, Wladyslaw Bartoszewski, i wielu innym, ktorzy niestrudzenie przemierzali Polske komunistyczna, od jednej salki katechetycznej do drugiej, od jednego „bezpiecznego domu” do drugiego, by w ramach Lotnego Uniwersytetu podawac antidotum na komunistyczne brednie. Ile dobra zrobily niezalezne wydawnictwa, jak Kultura Paryska, rozprowadzane pod koniec komunizmu juz prawie jawnie.

Gdyby tego zapalu tych wspanialych ludzi wtedy zabraklo, moze slowa pana Andreeva nie wzbudzilyby dzis az takiego oburzenia.

Jestem zatem przekonany, ze pan ambasador jest zakazony chronicznym propagandowym zaklamaniem i zdecydowalem sie udzielic mu pierwszej pomocy, idac za glosem zawodowego sumienia.
Podczas wywiadu mozna bylo sie tez przekonac, ze pan Andreev polskim jezykiem niezbyt biegle wlada, uderzajace bylo z jakim trudem przez jego usta przechodzil przymiotnik „humanitarny”.

Nalezy zatem dostosowac sie do poziomu interlokutora, pomyslalem wiec, ze teksty Cat–Mackiewicza moglyby byc zbyt trudne, co za tym idzie, nasz potencjalny uczen w oslej lawce moglby sie szybko lektura zniechecic.

Znalazlem jednak pozycje, ktora powinna byc latwa w przyjeciu, w mysl starej rzymskiej zasady „brevis et levis”:
kocham-polsk-historia-polski-dla-naszych-dzieci_182659

Kazdemu z szanownych czytelnikow, ktoremu zalezy na szerzeniu oswiaty historycznej wsrod personelu rosyjskiej ambasady, proponuje, by wyslal jeden egzemplarz tej jakze przystepnej pozycji (dostepnej za 23.74 PLN np na portalu www.ceneo.pl) pod nastepujacy adres:

HE Mr Sergey Andreev
Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce
Ul. Belwederska 49
00-761 Warszawa
Tel.: +48 22 6213453

Niestety, portal, z ktorego ja wyslalem pod wyzej wymieniony adres ta ksiazke, nie przewidywal opcji pakowania w papier prezentowy.
Moze to i lepiej.

Reklama

2 komentarze to “Ksiazka dla ambasadora.”

Trackbacks

  •