Bolszewickiego Nowego Roku!

„Zaczynamy miec nadzieje“…przekornie glosza slowa na swiatecznej naklejce Komitetu Obrony Demokracji.
Konczy sie ten politycznie bardzo dynamiczny dla Polski rok. Ostatnie miesiace przypominaly taniec „dzikich“ plemion nad rozzarzonym ogniskiem, ktorzy bedac w transie peyotlowym, opasani skorami, wymachuja wloczniami wznoszac kakofonie modlow do swych bostw.

Rzadzaca grupa poszla rzeczywiscie „na calosc“. Z cynizmem o intensywnosci wzbudzajacej odruch wymiotny, ludzie pana K. rozmontowali konstytucyjne fundamenty naszego panstwa. Cecha charakterystyczna wszystkich bez wyjatku politykow tego ugrupowania i jego przerzutow, jest powtarzanie periodyczne pewnych zdan, nie zmieniajac w nich nawet przecinka, tak, jak wyszly one znad biurka w mieszkaniu na Zoliborzu.

Argumentem usprawiedliwiajacym zniszczenie Trybunalu Konstytucyjnego i upokorzenie sedziow w nim zasiadajacych, jest fakt, ze poprzednia ekipa „zamachnela“ sie juz w czerwcu na ta instytucje, wybierajac nieprawidlowo dwoch jego czlonkow. No coz, ta kwestia zostala rozstrzygnieta wyrokiem TK, ktory bez slowa sprzeciwu zostal przez winiowajcow przyjety. Swoja droga nie mieli tez oni innego wyboru.

Wyjasnienia politykow PISu mozna porownac do sytuacji na skrzyzowaniu, kiedy jeden kierowca samochodu przejezdza na czerwonym swietle, a drugi za nim, nie tylko lamie w ten sam sposob prawo, ale przy okazji potraca smiertelnie przechodnia na przejsciu, liczac na mandat o tej samej wysokosci.

Tak zatem, Rzeczpospolita faktycznie stala sie panstwem pozbawionym Konstytucji, bo przeciez nikt juz nie bedzie jej bronil. Zreszta, jak to nasz narodowy bard swoim rubasznym jezykiem stwierdzil, nalezy ta Konstytucje polamac „na Amen“. Bo sie nie podoba. Ludowi sie nie podoba, temu samemu ludowi, ktorego grupa pana K. jest „emanacja“.

Dobra zmiana polega wiec na tym, ze dotychczasowy dorobek naszej mlodej demokracji, zostal zniwelowany do poziomu zero, aby na tych gruzach wybudowac cos innego. Jeszcze nie wiadomo dokladnie, co w miejscu powstanie, ale bedzie to konstrukcja wedlug planow „widzi mi sie“ grupy pana K. i im politycznie spokrewnionych.

Wysocy urzednicy panstwowi, dotychczas bezwarunkowo bezpartyjni, moga prosto z szeregow wiadomej partii przejac stery po tych wlasnie wykopnietych, tych kolesiach i zlodziejach. Komunistow wytropi doswiadczony w tych zadaniach towarzysz Piotrowicz. Kompetencje tez nie wiele znacza, bo nie musza kandydaci juz ich udowadniac. Wystarczy rekomendacja z wlasciwego miejsca. Taki system oczywiscie ma gwarantowac uczciwosc i niezaleznosc nowych funkcjonariuszy panstwowych. W perelowskim jezyku definicja tej zasady doboru brzmiala: „mierny, bierny, ale wierny”.

Sluzby specjalne zas, pod wodza krystalicznie czystego i cudownie obdarzonego laska pana Kaminskiego, beda mogly wkrotce wrocic do dobrych zwyczajow z czasow 2005-2007. Juz nie beda musialy sie wysilac, by za posrednictwem kelnerow, firmowanych przez podlozonych „biznesmenow“, ukrywac pluskwy pod stolikami w restauracjach. Juz bez wiekszego problemu, bedzie mozna znow zakladac podsluchy i podglady w domach prywatnych. Mam nadzieje, ze toalety pozostana tym procederem ominiete.

Tylko czekac, az pan Macierewicz z panem komendantem Blaszczakiem wpadna na pomysl reaktywacji tak dobrze sprawdzonych Zmotoryzowanych Oddzialow Milicji Obywatelskiej. Perspektywa „goracej wiosny“ jest bardzo realna, zwazywszy, ze po niecalych dwoch miesiacach (nie)rzadow nowej ekipy, narod (choc tylko ta „gorsza” jego czesc) zaludnia manifestacjami ulice.

Wszystkie cynicznie wyjasnienia chuliganskich i awanturniczych poczynan „rzadzacych“, ich styl i sposob w jaki sa one spoleczenstwu dotychczasowo prezentowane, przypominaja ludziom mojego pokolenia czasy PRLu i pana Urbana.
Juz niedlugo publiczne media beda programowo przeprowadzac na szeroka skale pranie mozgow, w nadziei na odwleczenie w czasie momentu, kiedy Polacy doznaja olsnienia.

W miedzyczasie, spoleczenstwo bedzie stawac sie coraz biedniejsze, Polska jako kraj coraz bardziej odizolowana, w mysl hasla „Polska dla Polakow“, a rece probujace uniesc sie na wladze, beda wedug slow towarzysza Wieslawa, odrabywane.

Do katastrofy ekonomicznej jak za czasow PRLu prawdopodobnie nie dojdzie, spoleczenstwo ocknie sie wczesniej.

Jednak jak na chwile obecna, w te ostatnie juz prawie godziny Starego Roku, na usta pchaja sie smutne, acz odpowiadajace rzeczywistosci zyczenia Bolszewickiego Nowego Roku prawdziwym Polakom lepszego sortu…tym innym zas…Roku pelnego nadziei i spokojnego wyczekiwania.
KOD

Reklama