Taki dzien…

Taki widocznie dzisiejszy dzien.

Informacja o (nieprawomocnym) wyroku 6,5 roku pozbawienia wolnosci dla kapelmistrza Kapeli KOD, pana M. spadla z dosc duzym hukiem na zyzna, juz i tak rozorana glebe spoleczna.

Sprawa ciagnela sie od 2011, dotyczyla handlu ludzmi, czyli sprzedazy polskich kobiet do wloskich i greckich burdeli.

Sam Pan M. juz od pewnego czasu zabieral spontanicznie w tym temacie glos, biorac „na klate“ stawiane zarzuty, bedac pewnym ze sprawiedliwosc wedlug jego slow i mniemania oczysci jego imie.

Tak niestety sie nie stalo. Mysle tez, ze nie ma on szans na prezydencki akt laski, tradycyjnie „uwalniajacy sady“ jeszcze na etapie wyroku nieprawomocnego. Pan prezydent nie chce chyba juz sluchac piosenek ktore nie tyle chwytna muzyka, co celnymi strofami uderzaja w jego ledwo –  ledwo zipiejaca godnosc.

Dlatego bedzie musial pan M. stawic czola temu wyrokowi i walczyc. Jak twierdzi, jest niewinny. Ja bardzo chce wierzyc w jego niewinnosc. Dopoki tez wyrok jest nieprawomocny, przysluguje mu prawo domniemania niewinnosci, zatem podobnie jak w przypadku obecnego szefa sluzb specjalnych, nie mamy prawa go oskarzac, a prezydent, nawet gdyby nagle zmienil gusta muzyczne, nie ma najmniejszego prawa go uniewinniac.

Na ile sad, ktory ten wyrok wydal jest jeszcze niezawisly, nie mnie juz oceniac.

Mimo ze Kapelmistrz Kapeli KOD nie jest czlonkiem KODu, stal sie poniekad symbolem tego ruchu. Na kazdym marszu z niecierpliwoscia uczestnicy oczekuja pierwszych rytmow Czarnego Walca, by gromkim glosem zaspiewac juz tak dobrze znane slowa.

KODem wtrzasnely afery, najpierw prywatna sprawa alimentow, potem tak samo metne zarzuty jak i wyjasnienia dotyczace watpliwych faktur, w koncu teraz afera prostytucji miedzynarodowej.

Gdzie prawda, gdzie falsz, trudno nam, szaraczkom o tym rozstrzygac.

Postronnie patrzac, nasuwa sie krotkie streszczenie historii KODu: Narodzila sie piekna Idea obrony wartosci liberalno-demokratycznych, laczaca tysiace ludzi dajacych wyraz swej solidarnosci licznymi i liczebnymi marszami i manifestacjami od momentu opadniecia maski z twarz Prawych i Sprawiedliwych. Dosc predko krysztalowe wody czystych intencji i emocji zwiazanych z ruchem KODu zaczely sie zabrudzac historiami prywatnymi liderow ruchu, ktorzy w swej naiwnosci i braku doswiadczenia zapomnieli o zbroi wychodzac na arene gladiatorow polityki. Przypuszczam ze to jeszcze nie kulminacja skandali, ale sprawa oskarzenia o handel ludzmi dotyczaca co prawda nie czlonka KODu, ale badz co badz czlowieka, ktory stal sie niejako symbolem tego ruchu, wydaje sie dobijac ostatni gwozdz do trumny.

Mozna sie post factum jedynie denerwowac, ze lider ruchu otoczyl sie ludzmi, ktorzy nie byli godni zaufania. Mozna tez sie wsciekac, nawet przy zalozeniu domniemania niewinnosci, iz wiedzac o prowadzonej tak powaznej sprawie kryminalnej wobec Kapelmistrza M., wylansowano go na „trubadura powstancow“, zamiast po prostu poczekac do wyjasnienia sprawy.

Ruch KOD, tak piekny w swej idei, zaczyna tonac w brudzie, ku uciesze tych, ktorzy na tym najbardziej korzystaja, czyli partii obecnie niemilosciwie nam panujacej. Prawdopodobnie w duzej czesci demontaz KODu zostal zainicjowany i przeprowadzony przez ta wlasnie partie, za co nalezy sie jej prezesowi nagroda Machiavellego.

Sposob prowadzenia polityki przez PiS jest bardzo prosty, chwytajacy nawet nie tylko w tak niedojrzalym politycznie spoleczenstwie jakim jest nasze, polskie. Obrzuca sie blotem i fabrykuje sie afery wobec wszystkich tych, ktorzy przedstawiaja jakiekolwiek zagrozenie. Niech oskarzeni sie martwia jak udowodnic swoja niewinnosc. A trwac to moze latami, bez gwarancji ze reputacja i godnosc doznaja calkowitej rehabilitacji. W miedzy czasie czas do wyborow skraca sie nieublagalnie.

Przypuszczam, ze producenci blota i brudu z szeregow PiS maja dlugoterminowy plan, z odpowiednim dozowaniem dla szarej gawiedzi wyborcow. Kulminacje zachowaja na ostatni sprint, rzucajac w szambo ludzkich niskich emocji bombe naladowana klamstwami i polprawda, niszczac takiego czy innego protagoniste obozu przeciwnego.

Udowodnienie niewinnosci zajmie protagoniscie wiecej czasu niz potrzebuje przecietny wyborca na wrzucenie kartki do urny wyborczej.

Reklama